Ze słuchu...

Dział teoretyczny, dyskusje o teorii muzyki oraz o ćwiczeniach.
ODPOWIEDZ
grungeguy123
Posty: 185
Rejestracja: 11 lis 2008, 21:35
Lokalizacja: jesteś?

Ze słuchu...

Post autor: grungeguy123 » 10 lut 2009, 19:16

A ,więc mam problem z rozpracowaniem czegoś całkowicie ze słuchu (kiedyś coś robiłem ale wspomagałem się tabami). Jak wy to robicie ,że z iluś tam dźwięków na gryfie umiecie znaleźć ten właściwy? Metoda prób i błędów czy pamiętacie wszystkie te dźwięki ( w co wątpie). Słuch mam raczej dobry umiem: umiem rozpoznac kiedy gitara jest , nawet lekko, rozstrojona, szybko chwytam melodie i dźwięki.

Proszę o pomoc, bo zdaję sobie sprawę ,że rozpracowywanie czegoś ze słuchu to jedno z najważniejszych umiejętności gitarzysty ( chociaż i tak wiem ,że nikim w tym kierunku niestety nie zostane patrząc na postępy jakie zrobiłem podczas ostatniego roku grania...Ale nawet nie profesjonalny grajek powinien mieć wyćwiczony słuch.) i chciałbym w końcu móc to pełnoprawnie, bez "wspomagaczy" zrobić.

Dzięki z góry za pomoc!

papaszczur
Posty: 232
Rejestracja: 04 lip 2008, 17:38

Post autor: papaszczur » 10 lut 2009, 20:19

jaki jest twój staż?Tzn. ile grasz czynnie(nie licząc lat w których miałeś gitarę a nie grałeś)?Jeżeli krótko to z czasem będziesz słyszał coraz lepiej.Ze słuchem to nie jest takie hop siup.Zaczynaj od naprawdę prostych melodii np.jingle bells czy wlazł kotek-nie zaczynaj od skomplikowanych utworów.Jeżeli problemem jest szybkość utworu polecam program Audacity w którym możesz zwolnić tempo utworu bez zmiany tonacji.Świetnym rozwiązaniem byłoby udanie się do naprawdę kompetentnej z dużym doświadczonej osoby zajmującej się przedmiotem KSZTAŁCENIE SŁUCHU.Na lekcjach będziesz uczył się rozpoznawać/nazywać interwały,będziesz śpiewał z solfeżem co bardzo szybko pokaże efekty.Zauważyłem,że jeśli codziennie ćwiczę z solfeżem moje improwizacje są bardzo ciekawe,zaś po opierdzielaniu się przez kilka dni gra mi się na zasadzie odgrywania... Dlatego śpiewam codziennie!Tobie też polecam

Awatar użytkownika
Inq
Posty: 2306
Rejestracja: 11 sie 2007, 16:42

Post autor: Inq » 10 lut 2009, 20:28

Pierwszy utwór, jaki rozpracowałem ze słuchu to Ozar Midrashim z soundtracku gry Soul Reaver.

Po jakimś czasie nie szukasz dźwięku, po prostu wiesz gdzie on jest (i nie mówie wcale o sztucznym uczeniu się co i jak - to przychodzi samo).
[quote]Inq to taki wiecznie niepocieszony maruda tupiący nogą że to jego klocki ![/quote]

coVal
Posty: 275
Rejestracja: 11 wrz 2008, 18:26
Lokalizacja: inąd

Post autor: coVal » 10 lut 2009, 22:18

Po prostu metodą prób i błędów i z czasem tych błędów będzie coraz mniej. :)
[img]http://www.ibanez.com/images/eg/seriesThumbs/RG370DXBK.gif[/img]

Satyr77
Posty: 255
Rejestracja: 15 paź 2008, 11:08
Lokalizacja: Skierniewice

Post autor: Satyr77 » 10 lut 2009, 22:36

Ja proponuję metodą prób i błędów pierwszy dźwięk, a potem interwałami.

Shikari
Posty: 3
Rejestracja: 01 sty 2010, 23:44

Re: Ze słuchu...

Post autor: Shikari » 23 lut 2010, 20:17

Ja za granie ze słuchu wziąłem sie od wczoraj i jak narazie rozpracowałem Solo do Knocking on Heavens Door (to pierwsze) i wlazł kotek na płotek 8) A tak w ogóle to zauwarzyłem że rozpracowywanie czegoś ze słuchu 2 godziny daje większą satysfakcje niż nauczenie się tego samego z tabów w 5 minut :)

Awatar użytkownika
Little Gi
Posty: 289
Rejestracja: 12 gru 2007, 1:24
Lokalizacja: Zielona Góra, Poznań
Kontakt:

Re: Ze słuchu...

Post autor: Little Gi » 11 mar 2010, 22:53

A tak w ogóle to zauwarzyłem że rozpracowywanie czegoś ze słuchu 2 godziny daje większą satysfakcje niż nauczenie się tego samego z tabów w 5 minut
Po jakimś czasie będziesz potrafił ze słuchu znaleźć więcej dźwieków, melodii i skomplikowanych rzeczy.
.. I rozpracowanie czegoś ze słuchu w 5 minut daje dopiero satysfakcję - niż nauczenie się tego samego w 2h z tabów.

To dopiero satysfakcja...

Zauważ jedna rzecz..grajac ze słuchu, zapamietujesz to od razu na gryfie. Pamiętasz po chwili. Nawet jesli utwór czy fraza ma pol minuty.

natomiast pol minuty z tabów...długo sie gra z tabów. Bo ucho nie pracuje.

POWODZENIA. Rozwijaj kształcenie słuchu! I nie spisz się.
To bardzo dobra rzecz. Wiedza przyjdzie z czasem.
3mam kciuki!
I nie rezeygnuj z techniki klasycznej. Poprzedni rozmówca dobrze napisał.

KM
Nauka jak i Muzyka
niech nie dzieli - a łaczy
ludzi z pasją, jak i bez niej
gdy pytają - nie błądzą :)

MirekTRT
Posty: 8
Rejestracja: 15 gru 2009, 14:18
Lokalizacja: Łuków
Kontakt:

Re: Ze słuchu...

Post autor: MirekTRT » 13 mar 2010, 22:20

Witaj.
1. załatw sobie program do zwalniania dźwięku np. cool edit pro. Wtedy możesz wybrać nawet jeden dźwięk i szukać go po prostu na gryfie.
2. Im dłużej grasz tym większą masz orientacje na gryfie. To tak jak w nowym mieście. Nie znasz na początku ulic i trudno jest bez mapy (tabulatury) znaleźć ten właściwy numer domu. Po miesiącu trafiasz na miejsce z zamkniętymi oczami.
3. 3XP Praktyka, praktyka, praktyka.
4. Jak rozgryzasz utwór ze słuchu, to także zapisuj go na tabulaturze.
5. Rozpisuj wszystkie instrumenty, wtedy oprócz ćwiczenia słuchu uczysz się aranżacji.

Powodzenia.

Mirek
http://www.twojarockowatelewizja.pl/

Awatar użytkownika
messer
Posty: 52
Rejestracja: 31 sty 2010, 22:04

Re: Ze słuchu...

Post autor: messer » 18 mar 2010, 2:19

grungeguy123 pisze:A ,więc mam problem z rozpracowaniem czegoś całkowicie ze słuchu (kiedyś coś robiłem ale wspomagałem się tabami). Jak wy to robicie ,że z iluś tam dźwięków na gryfie umiecie znaleźć ten właściwy? Metoda prób i błędów czy pamiętacie wszystkie te dźwięki ( w co wątpie). Słuch mam raczej dobry umiem: umiem rozpoznac kiedy gitara jest , nawet lekko, rozstrojona, szybko chwytam melodie i dźwięki.

Proszę o pomoc, bo zdaję sobie sprawę ,że rozpracowywanie czegoś ze słuchu to jedno z najważniejszych umiejętności gitarzysty ( chociaż i tak wiem ,że nikim w tym kierunku niestety nie zostane patrząc na postępy jakie zrobiłem podczas ostatniego roku grania...Ale nawet nie profesjonalny grajek powinien mieć wyćwiczony słuch.) i chciałbym w końcu móc to pełnoprawnie, bez "wspomagaczy" zrobić.

Dzięki z góry za pomoc!
Widzę, że coś cienko z pomocą :lol: To ja się trochę rozpiszę :) Temat trochę stary ale może inni też skorzystają :D

We wszystkim co robisz, liczy się efekt finalny. Opanowywanie większości dużych umiejętności (np. grania muzyki na gitarze), zazwyczaj przebiega w następujących etapach:
1 - Nieświadoma niekompetencja. Nawet nie wiesz czego jeszcze nie umiesz.
2 - Świadoma niekompetencja. Dowiedziałeś się jakie pomniejsze umiejętności powinieneś opanować by grać na gitarze. (Np. ustawianie palców, techniki artykulacyjne, wiedza o muzyce)
3 - Świadoma kompetencja. Opanowałeś pomniejsze umiejętności potrzebne do grania na gitarze, jednak produkcja efektu finalnego (muzyki) przychodzi Ci z dużym trudem. Gdy grasz, kontrolujesz palce a nie efekt finalny - muzykę. To tak jakbyś idąc myślał o tym jak stawiasz każdy krok. Jako, że umiejętność chodzenia już dawno opanowałeś, obecnie myślisz jedynie o tym gdzie chcesz dojść i co jakiś czas korygujesz kurs ;)
4 - Nieświadoma kompetencja. Gdy grasz, nie myślisz ani o prawej, ani o lewej ręce. Prawda jest taka, że nie da się świadomie kontrolować wszystkich pomniejszych umiejętności na raz.
Na 4tym etapie: Świadome kontrolowanie efektu finalnego, powoduje podświadome korekty w tym jak wykonujesz te wszystkie malutkie umiejętności typu układanie palców. Świadomie kontrolujesz jedynie to co wychodzi z głośnika.

Te cztery etapy się cyklicznie powtarzają, tzn każdy z nas, co jakiś czas czuje, że nie wie jak osiągnąć kolejny poziom zaawansowania w danej umiejętności. I znów zaczyna od 1 etapu...

Wszyscy mówią, że granie ze słuchu rozwija słuch. Niewątpliwie jest to prawdziwe. Natomiast to o czym nikt jakoś nie wspomina, jest fakt, że granie ze słuchu przenosi nas na ten 4ty etap. Czyli uczy nas prawdziwego grania muzyki, uruchamiając nam tę umiejętność kontrolowania wszystkiego na raz, poprzez kontrolę samego efektu.
Dzieje się tak, ponieważ grając ze słuchu staramy się skopiować efekt finalny. Dzieci uczą się wszystkiego właśnie dzięki kopiowaniu. Kopiowanie efektów finalnych jest kluczem do przerzucenia kontroli większości tego co umiemy do podświadomości.
I jeszcze jedna rzecz: Im lepiej potrafimy kopiować to co słyszymy od innych, tym lepiej będziemy potrafili zagrać to co słyszymy w nas.

Moje rady, jeżeli chodzi o granie ze słuchu:
:arrow: Po pierwsze: To jest bardzo trudne do opanowania i na samym początku wydaje się wręcz niemożliwe. To nie jest spacer ani komfortowe zdobywanie szczytu górską ścieżką. To wdrapywanie się po prawie pionowej skale ;) Wpierw musisz mieć już jakoś wyrobione mięśnie i technikę wspinaczki...

:arrow: Zapomnij o jednej rzeczy: O tym, że kiedykolwiek będziesz potrafił zagrać w 100%, dźwięk w dźwięk to co dany artysta na płycie. To się nigdy nie zdaży, chyba że masz procesor w czaszce i pochodzisz z przyszłości. Należy się skupić na kopiowaniu koncepcji, uczuć, klimatów, atmosfery a nie samych dźwięków.
Cóż z tego, że nie potrafisz wychwycić w jakiejś frazie dwóch ósemek, utopionych w otchłaniach przesteru, skoro to co grasz bezbłędnie oddaje to co miał na myśli kopiowany artysta, spełnia dokładnie tę samą funkcję (np. budowanie uczucia niezdecydowania przed solówką) i jest zagrane na tej samej "palecie" dźwięków?

:arrow: Na początku ułatwić zadanie mogą programy spowalniające nagrania, bez obniżania ich wysokości, takie jak Audacity / Transcribe. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że wolniej nie zawsze znaczy łatwiej.
Dlaczego? Bo gdy zwolnisz wszystko płynie wolniej i staje się rozbite. Często nie potrafię wyczaić z jakich dźwięków składa się dana fraza, ani w normalnym tempie ani w zwolnionym. Może zabrzmię jak narwany, ale łatwiej mi poczuć "smak" tej frazy gdy utwór leci normalnie. W zwolnionym ani nie czuję smaku ani nie słyszę za bardzo dźwięków...
Gdy już czuję smak, wtedy mogę metodą prób i błędów coś dopasować.

:arrow: Zacznij od prostych utworów, które kochasz i masz przesłuchane setki razy :D

:arrow: 3/4 rocka to Power Chordy i Pentatonika.

:arrow: Poczytaj o formach muzycznych: np. AABA, 12-taktowy blues

:arrow: Gdy zabierasz się za jakiś kawałek... Są dwie koncepcje:
- Z dołu do góry. Od razu rozgryzasz najciekawsze frazy i dopiero potem łączysz je w całość.
- Z góry na dół. Wpierw zastanawiasz się jak zbudowany jest kawałek, ustalasz jego formę, metrum, tonację, a dopiero potem zabierasz się za kopiowanie poszczególnych klocków.
Tutaj masz bardzo dobry przykład jak powinna wyglądać analiza utworu: Rozpiska wszystkich utworów Beatlesów
Ważne jest, byś pamiętał o etapie "wysoko poziomowej" analizy budowy danego utworu. Przynajmniej rozpisania sobie tego z jakich części się składa (np. Verse | Refrain | Bridge | Refrain | Verse | Refrain | Verse (instrumental) | Refrain (fade-out)).
I właśnie tu pojawia się problem z motywacją :D Ja nie potrafię się sztywno trzymać jednej z tych koncepcji. Niewątpliwie "Z góry na dół" jest bardziej wymagająca, bo czasem ciężko tak na sucho rozpisywać co się dzieje w utworze.
Moim zdaniem trzeba umiejętnie sobie dozować przyjemność :D Jeżeli kręcą nas jakieś frazy, to zabrać się jedynie za ich część, by nadać sobie rozpędu i po jakimś czasie przejść do analizy budowy, natomiast resztę rodzynków zostawić sobie na koniec, w roli marchewki...

:arrow: Jeżeli dana fraza jest bardzo nieczytelna i ciężko ją skopiować:
- Olej ją. Jeżeli ten fragment jest bardzo krótki i bardzo "brudny" to prawdopodobnie nie jest zbyt istotny w kontekście całości.
- Wymyśl coś swojego, podobnego. Istnieje możliwość, że wymyślisz identyczne :lol:
- Sprawdź co robi bas, perkusja w tle i inne instrumenty.
- Poszukaj wykonań na żywo tego utworu :D W studio muzycy nakładają na siebie wiele warstw i może być ciężko wydobyć z nagrania coś sensownego, podczas gdy na koncercie grają zwykle kwintesencję tego, co chcieli w tym momencie uzyskać ;)

:arrow: Użytecznym i oczywistym narzędziem jest równoczesne granie z utworem i badanie na słuch czy to co grasz jest poprawne (poczytaj o rezonansie).

:arrow: Jak kopiować akordy? To jest jedna z trudniejszych rzeczy w tej całej zabawie. Jeżeli chcesz to robić szybko to musisz mieć ograną dużą ilość akordów i musisz "czuć" jak brzmią. Przydaje się też znajomość progresji. Generalnie im więcej masz wiedzy, tym więcej narzędzi do świadomego zastosowania. Jeżeli nic nie wiesz o budowie akordów to powinieneś to przerobić.
Najniższy dźwięk w akordzie jest najczęściej prymą. Jedną z metod jest polowanie na najniższy dźwięk / prymę, a dopiero potem kombinowanie (metodą prób i błędów z użyciem uszu), które dźwięki należy do niej dodać. Czyli jeżeli w utworze masz część, która składa się z 5 akordów, wpierw postaraj się zagrać same "basy" a dopiero potem dokładaj resztę (zaczynając kombinowanie od najprostszych opcji: dur, mol, septyma). Czasem bardzo łatwo wychwycić wysokie dźwięki w akordach.

:arrow: Trenuj rozpoznawanie interwałów. To jest właściwie najważniejsze. EarMaster, http://www.MusicTheory.net lub pianino + kolega.

:arrow: Praca + (tlen, sen, podświadomość i czas) :roll:

Awatar użytkownika
Little Gi
Posty: 289
Rejestracja: 12 gru 2007, 1:24
Lokalizacja: Zielona Góra, Poznań
Kontakt:

Re: Ze słuchu...

Post autor: Little Gi » 18 mar 2010, 10:19

Wow. Bardzo dobrze napisane. Jestem pod wrazeniem.;) grungeguy 123 - dodam jeszcze dwie rzeczy.
:arrow: spiewaj, to co chcesz zagrać. Odnosząc się do słów messera, "kopiuj" swoj śpiew, melodie ktore słyszysz i chcesz zagrać.
:arrow: probuj na początek odnajdywać również łatwe melodie na 1 tylko strunie.

Podrawiam, i 3mam kciuki ;)
KM
Nauka jak i Muzyka
niech nie dzieli - a łaczy
ludzi z pasją, jak i bez niej
gdy pytają - nie błądzą :)

ODPOWIEDZ