Allan Holdsworth

Awatar użytkownika
GregZeth
Posty: 148
Rejestracja: 02 gru 2006, 18:18
Kontakt:

Post autor: GregZeth » 31 sty 2008, 11:11

Rozumiem. On tylu tych kostek, efektów używa, bo grać nie umie :D Ostatnio na jakimś forum przeczytałem, że jak nie masz efektów, to znaczy, że jesteś kozak i potrafisz grać, jak masz efekty, to jesteś cieńki bolek. Konkluzja do Allana nasuwa się sama ;)

Całkiem serio - mam kilka koncertów z tym kwartetem (grają chyba w każdym Freda z Twojego linka, hehe). Pasqua to masakrator. Nadaje tej muzyce jakiegoś złotego środka między skomplikowaniem, a fascynacją. Masz koncert z Yoshi's? Jeśli nie, lektura obowiązkowa. Miałem taki czas, że oglądałem go 4 razy dziennie ;)
I ten Haslip to śmieszny człowiek! Polecam.
Hош ёб твою мать!

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 31 sty 2008, 19:18

Diezel pisze:Rozumiem. On tylu tych kostek, efektów używa, bo grać nie umie :D Ostatnio na jakimś forum przeczytałem, że jak nie masz efektów, to znaczy, że jesteś kozak i potrafisz grać, jak masz efekty, to jesteś cieńki bolek. Konkluzja do Allana nasuwa się sama ;)
No pewnie, wszem i wobec wiadomo, że Allan dilejów używa żeby zatuszować te wszystkie pomyłki. Cienias i efekciarz!
Ale w sumie on ma efektów bardzo mało - co to jest tych 5 magicstompów i eq w porównaniu do różnych Petruccich itd. któzy mają piętrowe racki z wszystkim co sobie można tylko wyobrazić. Jak zaczynałem słuchać Allana to sobie myślałem: 'Ten gość to musi uzywać tony efektów żeby mieć takie brzmienie' a potem się okazało, że to właściwie kilka dilejów i pedał głośności i przester z pieca. Normalnie asceza.
Pasqua to masakrator. Nadaje tej muzyce jakiegoś złotego środka między skomplikowaniem, a fascynacją.
Dobrze to ująłeś. A ten "Fred" to chyba jest kawałek jeszcze z czasów jak grali razem u Tony'ego Williamsa w Lifetime, nie? Dużo grają kawałów z tamtego okresu (na pewno Proto Cosmos :) )? A w ogóle grają coś nowego?
Super by było jakby nagrali płytkę w tym składzie. :D

Zresztą jak Allan gra na koncertach w trio to to jest dużo trudniejsze do słuchania niż kwartet, bo harmonię do której Allan gra solo trzeba sobie wyobrażać, 'dogrywać' w głowie, a to spory wysiłek, delikatnie mówiąc. A jak grają w kwartecie to jest Pasqua który wszystko niesamowicie wypełnia (już nie mówiąc o jego własnych solówkach). I basista tez chyba może grac wtedy swobodniej... I słuchając się po prostu odpływa...
W ogóle aż miło się na nich patrzy. Widać, że mają chłopaki straszną radochę z grania. Jimmy Haslip się strasznie fajnie wkręca! :)
Masz koncert z Yoshi's? Jeśli nie, lektura obowiązkowa. Miałem taki czas, że oglądałem go 4 razy dziennie ;)
Z Yoshi's znam tylko to co jest na Youtube. I już te fragmenty rozwalają. Muszę to ściągnąć! :)
Music over my head.

Awatar użytkownika
GregZeth
Posty: 148
Rejestracja: 02 gru 2006, 18:18
Kontakt:

Post autor: GregZeth » 01 lut 2008, 15:08

Cercamon pisze:Dobrze to ująłeś. A ten "Fred" to chyba jest kawałek jeszcze z czasów jak grali razem u Tony'ego Williamsa w Lifetime, nie? Dużo grają kawałów z tamtego okresu (na pewno Proto Cosmos :) )? A w ogóle grają coś nowego?
Super by było jakby nagrali płytkę w tym składzie. :D
Ano. Odnośnie Freda. Się uśmiałem, jak gdzieś w jakimś rankingu najszybszych solówek gitarowych był Fred na którymś miejscu i wynik Allana - 18 dźwięków na sekundę, hehehe. No padłem. Ktoś, kto to policzył widać wybitnym znawcą twórczości 'holsłorta' musi być :D
Protocosmos to właśnie kawałek Alana P. Fajnie się go gra. Może jak sprzęt dopisze i kiedyś nagram, to pokażę. Czy grają coś nowego? Z Yoshi's kojarzę 'The fift' (dopero po nastym słuchaniu przypadł mi do gustu. Ale tak przypadł, że zakochałem się w tej harmonii), 'San Michele' to kompozycja Pasqua. Grał to kiedyś z Pattitucim. Chyba jestem pewien, że będzie to Twój ulubiony numer, hehe. Jest jeszcze 'it musst be jazz' i 'blues for Tony'. Kawałki, które też pierwszy raz widziałem/słyszałem. Boję, się że się powtarzam, ale - cudowne. Po prostu opowieści. Nie trawię tylko 'Pud Wuda' i zawsze jak go odgrywają, to przewijam dalej. Awersja, której nie wyplenię chyba, hehe.
To co? Jak będzie Allan grał w Dojczlandzie, to zbieramy ekipę i jedziemy? 8)
Hош ёб твою мать!

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 01 lut 2008, 23:36

Diezel pisze:Się uśmiałem, jak gdzieś w jakimś rankingu najszybszych solówek gitarowych był Fred na którymś miejscu i wynik Allana - 18 dźwięków na sekundę, hehehe. No padłem. Ktoś, kto to policzył widać wybitnym znawcą twórczości 'holsłorta' musi być :D
Ktoś miał ewidentnie za dużo wolnego czasu... :lol:
Protocosmos to właśnie kawałek Alana P. Fajnie się go gra. Może jak sprzęt dopisze i kiedyś nagram, to pokażę.
Koniecznie! Allan chyba też go sobie upodobał bo to jest taki jego żelazny punkt koncertowy.
'San Michele' to kompozycja Pasqua. Grał to kiedyś z Pattitucim. Chyba jestem pewien, że będzie to Twój ulubiony numer, hehe.
Uu, to rzeczywiście muszę posłuchać! :)
To co? Jak będzie Allan grał w Dojczlandzie, to zbieramy ekipę i jedziemy? 8)


Ja wohl, Herr Obersturmbahnfuhrer! Tylko ciekawe kiedy i do Dojczlandu zawita, bo ostatnio chyba bawił w kraju kwitnącej wiśni.
Music over my head.

peter_neumann
Posty: 57
Rejestracja: 17 lut 2008, 20:53

Allan w Niemczech

Post autor: peter_neumann » 17 lut 2008, 21:08

Allan Holdsworth gra w Berlinie zazwyczaj w Quasimodo klub, ostatnio z Pasquą i spółką promując Live at Yoshi's. Jego manager Patrizzio Chiozza publikuje daty koncertów na swojej stronie emmeci.biz czy coś takiego.
Tak jak wspomnieliście Allan używa swoistych permutacji skal i tłumaczenie jego pojęcia harmonii to nie taka prosta sprawa. Polecam jego płytę Hard Hat Area, jedno z jego najlepszych osiągnięć w dziedzinie matematyki funkcyjnej :) No i jeszcze Wardenclyffe Tower zainspirowane życiorysem Nicolaia Tesli. Podczas koncertu na Warsaw Summer Jazz Days zaprezentował niezły flow dając do pieca ze swoim triem, ale od tego czasu nie nagrał płyty, która byłaby istotnym rozwinięciem koncepcji, które zaprezentował na Hard Hat. Ostatnio był trochę mniej aktywny, rozwiódł się, stracił studio nagraniowe, w którym pracował i nagrywał stąd jego jedyne źródło utrzymania to joby oraz nagrywanie solówek na płytach innych. Nie odmawia Derekowi Sherinianowi, a kto chce posłuchać go w innych projektach niechaj sięgnie po Heavy Machinery z braćmi Johannson i płyty solowe Chada Wackermana. Jak to powiedział Edek Van Halen "wszystko co robię obiema rękami Allan załatwia jedną". Jazda obowiązkowa to także płyta Enigmatic Ocean Jeana Luc Ponty, Tony Williams Lifetime - Live at Yoshi's to wspomnieniowy projekt-hołd dla tamtej formacji w której Allan grał z Pasquą, można także posłuchać Truth in Shredding - gitarowego quasi pojedynku z Frankiem Gambale. Holdsworth nie jest łatwy w odbiorze, ale słuchając go otwierają się uszy na inne harmonie i inny porządek skal. Przez lata niedoceniany, jak zawsze bez kasy i sukcesu, bez hitu (a grał przez moment w LEVEL 42), ale zawsze skupiony na swojej muzie i nie odpuszczający. Ma duży dystans do swojej twórczości, jest przesadnie skromny i pije dużo piwa. W chwilach wolnych pocina na kolarzówce. Ma świetne ucho do miksowania i wymyślił wiele ciekawych urządzeń do rejestracji lub zmiany soundu gitary, o których kiedyś opowiedział mi Scott Henderson.

Awatar użytkownika
GregZeth
Posty: 148
Rejestracja: 02 gru 2006, 18:18
Kontakt:

Post autor: GregZeth » 17 lut 2008, 21:34

Trzeciego kwietnia w Quasimodo znowu gra. Info na stronie.
Miło byłoby spotkać jakąś liczniejszą ekipę z Polszy. Kolego peter_neumann, wybierasz się? :)

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 18 lut 2008, 0:13

Diezel - dzięki za info! :) Ja się pewnie wybiorę jeśli pozwoli kasa i czas. U mnie szykuje się conajmniej kilkuosobowa ekipa.
I nie chcę nic mówić ale chyba warto zostać tam i na następny wieczór bo w tym samym klubie gra Michael Landau z Garym Novakiem na bębnach! :D
Music over my head.

peter_neumann
Posty: 57
Rejestracja: 17 lut 2008, 20:53

holdsworth/landau w Berlinie

Post autor: peter_neumann » 26 lut 2008, 13:03

Czy ja się wybieram do Berlina - tego nie wiem, bo wpierw trzeba odstawić fundusze na tę zabawę. Ale wyjazd wart jest tego, bo prócz grania ważna jest też jakość pszenicznego w wysokich kielichach, które serwują w Quasimodo, a jest to przednie piwo :) Wieczór pierwszy i drugi zapowiada się grubo. Wlasciwie to dobry pretekst by kropnac sie do berlina na weekend :)

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 06 kwie 2008, 23:36

Napiszę krótko - byłem 3 kwietnia w Berlinie, w klubie Quasimodo, pół metra od sceny i nie jestem tym samym człowiekiem. Może jak ochłonę to napiszę więcej.

Edit - tym czasem polecam bardzi ciekawy wywiad z Holdsworthem z Marca tego roku. Wynika z niego, że jeszcze w 2008 wyjdą DWIE jego nowe płyty! :shock:

http://www.guitarplayer.com/article/sea ... r-08/33675

Tell us about your two upcoming recordings.
I’d started a project with Gary Husband and Jimmy Johnson about five years ago that was supposed to be released on Gnarly Geezer before the label folded. I’ve got all the recordings from that session, along with additional tracks recorded with drummer Joel Taylor and bassist Ernest Tibbs a couple of years later, and the first album will feature a mixture of those four musicians. One interesting thing about the project is that one of the songs was recorded by both groups, and the versions turned out so differently that I want to include them both just to show how the musicians can radically change the music. I don’t tell anyone what to play specifically. I just show them the compositions, and their interpretations are completely up to them. I think that’s why some of the guys like to play with me. The second album will mostly be with Jimmy Johnson and Chad Wackerman, and I’ll release it myself, possibly also this year.
Music over my head.

Dejn
Posty: 5
Rejestracja: 12 lis 2008, 16:50
Lokalizacja: Ostrzeszów

Re:

Post autor: Dejn » 29 lip 2010, 0:29

Cercamon pisze: Co do harmonii Holdswortha - w 100% zgadzam się z Diezlem. W swojej szkole gitarowej (jeśli to można nazwać 'szkołą' - kto widział wie o czym mówię) Allan gra krótką, akordową improwizację w C-dur. I gra tylko i wyłącznie dźwięki z gamy C-dur. Do re mi fa sol la si do. A brzmi to jak totalny kosmos, jakaś metafizyczna opowieść. Jak to usłyszałem to zrozumiałem w czym tak naprawdę tkwi geniusz Allana. Z pewnością nie w 'dziwnych' akordach.
Można jakiś tytuł tej ,,szkoły'' czy coś ,bo nie widzialem ,ale bardzo chetnie zobacze.

ODPOWIEDZ