Allan Holdsworth

Awatar użytkownika
Sub Zero
Posty: 56
Rejestracja: 10 lut 2007, 18:08

Allan Holdsworth

Post autor: Sub Zero » 07 sty 2008, 22:28

Jeżeli temat już był(ale nie zauważyłem) to proszę o przeniesienie ;)

Co sądzicie o tym świetnym, grającym piękne rzeczy gitarzyście?? :D
Poprostu zakochałem się w jego grze od pewnego czasu :D
[img]http://republika.pl/fenris_yeager/BOSS_GT-8_userbar.gif[/img]

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 07 sty 2008, 22:56

Cóż, facet gra bardzo efektownie, technikę legato to ma chyba najlepszą na świecie... no i ma tę swoją "siekerę", którą wygrywa te dziwne akordy. Jak zaczynał to wyprzedzał swoje czasy, podobnie jak Mahavishnu Orchestra. Fajnie gra, aczkolwiek jest to bardzo trudna muzyka, pełna niespotykanych harmonii i melodii. Fanem nie jestem, ale z pewnością podziwiam.
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
GregZeth
Posty: 148
Rejestracja: 02 gru 2006, 18:18
Kontakt:

Post autor: GregZeth » 08 sty 2008, 12:30

Głupio jest gadać o Muzyce, a w szczególności o kimś, kto o swojej niechętnie gada, ale się wypowiem, co mi tam :)

Allan wyprzedza czasy? Hehe - dobre. Jakby tak było, to pewnie niedługo zacząłby latać i wyrósłby mu ogon. Po prostu gra Muzykę. I tu jest cwancyk zakopany. Jak chcesz zrozumieć opowieści tego gościa, to musisz pokochać każdy grany przez niego dźwięk. Inaczej będzie to dla ciebie zawsze ktoś, kto tylko wypierdala i robi matematyczne schemaciki oparte na permutacjach kolejnych progresji jakichśtam skal. Nic poza tym. Dziwne akordy? Normalne, tylko że inaczej prowadzi głosy. Dla kogoś nieosłuchanego będzie to nietypowe.

Koncertowo olewa polszę. Szkoda. Ostatnio był w 2003 na chyba WSJD i tyle gośmy widzięli. Pozostaje czekać, że może mu się odwidzi i przyjedzie, albo przesiedlić się do Japonii. Tam bywa dość często, hehe.
Aha. I nie gra klasycznie legato. Wsłuchaj się. :wink:
Hош ёб твою мать!

Awatar użytkownika
Sub Zero
Posty: 56
Rejestracja: 10 lut 2007, 18:08

Post autor: Sub Zero » 08 sty 2008, 16:53

hehe wiem co on gra. nie chodziło mi o to zebys mi wytłumaczył 8)
[img]http://republika.pl/fenris_yeager/BOSS_GT-8_userbar.gif[/img]

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 08 sty 2008, 19:03

Diezel pisze:Allan wyprzedza czasy? Hehe - dobre. Jakby tak było, to pewnie niedługo zacząłby latać i wyrósłby mu ogon. Po prostu gra Muzykę.
Holdsworth wyprzedzał swoje czasy w tym sensie, że gdy zaczynał karierę (a więc razem z eksperymentatorami z Soft Machine czy u boku Tony'ego Williamsa), nikomu innemu nawet się nie śniło grać takiej muzyki w taki sposób. Razem z Alem Di Meolą i Johnem McLaughlinem był on jednym z prekursorów gitarowego wymiatania w stylu fusion. Teraz takie granie już nie dziwi, a pod koniec lat 60. i w następnej dekadzie było czymś zupełnie nowym.
A tak w ogóle, to po co ja to wszystko wyjaśniam... w końcu i tak gadanie o Muzyce nie ma sensu ;)
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
GregZeth
Posty: 148
Rejestracja: 02 gru 2006, 18:18
Kontakt:

Post autor: GregZeth » 08 sty 2008, 20:12

Spoksik. Poza tym, że fjużyn to ściema, wnioskuję, że chodzi Ci o granie na gitarze w "taki" sposób, a nie o konkretne harmonie.

Gitarzystów mało słucham, bo nie lubię. Dla mnie Allan nie jest gitarzystą jeżeli chodzi o oklepane 'gitarowe' podejście do instrumentu. I to lubię
Hош ёб твою мать!

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 09 sty 2008, 19:23

To swoją drogą... harmonie Holdsworth też ma niecodzienne ;)

W jakim sensie fusion to "ściema"? A jeśli nie lubisz gitarzystów, to polecam Jeffa Becka ;)
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 11 sty 2008, 2:37

Diezel - widzę, że masz do tematu Holdswortha i fusion w ogóle bardzo rozsądne podejście! Rzadkość, zwłaszcza na forum gitarowym...

Fusion to ściema bo nie wiadomo właściwie jaka jest definicja tego gatunku. Jeśli 'fusion' to 'fuzja' czyli 'połączenie' to właściwie każdą wartościwą muzykę można nazwać fusion. Bo prawie wszystko co ciekawe jest połączeniem wielu nurtów, gatunków, wpływów. I to na bardzo wielu płaszczyznach. Scott Henderson powiedział w wywiadzie, że dla niego np. grupa Yes to też jest fusion tyle że rocka z muzyką klasyczną... Z kolei Holdsworth mówił, że czuje, że bliżej mu do Debussego czy Ravela niż do mainstreamowych jazzmanów. Dlatego też zdefiniowanie fusion tylko jako połączenia jazzu z rockiem byłoby mocno nietrafione biorąc pod uwagę muzyków których określa się jako przedstawicieli fusion.

Co do harmonii Holdswortha - w 100% zgadzam się z Diezlem. W swojej szkole gitarowej (jeśli to można nazwać 'szkołą' - kto widział wie o czym mówię) Allan gra krótką, akordową improwizację w C-dur. I gra tylko i wyłącznie dźwięki z gamy C-dur. Do re mi fa sol la si do. A brzmi to jak totalny kosmos, jakaś metafizyczna opowieść. Jak to usłyszałem to zrozumiałem w czym tak naprawdę tkwi geniusz Allana. Z pewnością nie w 'dziwnych' akordach.
Music over my head.

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 11 sty 2008, 18:46

Cercamon, fusion to dużo więcej niż tylko połączenie jazzu z rockiem. A co do trudności w zdefiniowaniu gatunku, to można tak powiedzieć i w przypadku rocka, metalu czy popu. Fusion nie jest hermetycznym gatunkiem i w tym tkwi jego siła.
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 11 sty 2008, 22:12

Wiadomo, że wszystkie definicje w muzyce są bardzo płynne ale myślę, że jednak dużo łatwiej by było określić cechy charakterystyczne dla metalu czy rocka (może trochę trudniej popu, zresztą nie cierpię tego określenia). Tak czy inaczej genezą fusion było sięgnięcie przez jazzmanów po elektryczne brzmienia i instrumenty...
A w ogóle to szufladki są dobre przede wszystkim na skarpetki. ;)
Music over my head.

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 12 sty 2008, 14:59

Cercamon pisze:A w ogóle to szufladki są dobre przede wszystkim na skarpetki. ;)
No cóż... z tym nie sposób polemizować ;) :D

Faktycznie fusion jest pojęciem bardzo obszernym, w końcu zalicza się do niego tak różnych artystów jak np. Mahavishnu Orchestra czy Herbie Hancock, którzy grają w istocie zupełnie inną muzykę. Jedynym spoiwem jest tu w zasadzie tylko wykorzystanie instrumentów elektrycznych.

Najlepszy album Holdswortha? Po co warto sięgnąć tak w ogóle, bo nie mam kompletnego pojęcia. Miałem gdzieś płytę "I.O.U.", która chyba nie do końca mnie przekonała...
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 12 sty 2008, 21:11

Kubolski pisze: Najlepszy album Holdswortha? Po co warto sięgnąć tak w ogóle, bo nie mam kompletnego pojęcia. Miałem gdzieś płytę "I.O.U.", która chyba nie do końca mnie przekonała...
I.O.U. to pierwsza solowa płyta Holdswortha (nie licząc Velvet Darkness do której Holdsworth nie do końca się przyznaje - wytwórnia wydała ją bez jego zgody a materiał był niedokończony), jest dość specyficzna, na pewno nie jest najbardziej reprezentatywną płytą. Choć są na niej kawałki które uwielbiam to czuć, że z każdą następną płytą Allan bardzo 'dojrzewał' jako muzyk.
Od siebie poleciłbym 'Metal Fatigue', 'Wardenclyffe Tower' lub chyba moją ulubioną płytę w ogóle - 'Sixteen Man of Tain'. Ta ostatnia to prawdziwie genialna rzecz... Jak jej słucham to chodzą mi ciary.
Ale tak naprawdę warto zapoznać się z każdą płytą Holdswortha bo każda jest zupełnie inna. Na początek radziłbym tylko unikać płyt 'Flat Tire' i 'Sand' bo są naprawdę wybitnie trudne w odbiorze, nawet dla zatwardziałych miłośników twórczości Allana... Za to płyta 'None too soon' wydaje mi się mniej ciekawa niż inne - mam wrażenie, że Holdsworth próbuje grać tu bardziej 'mainstreamowo' ale to chyba nie jest to, w czym czuje się najlepiej.
Oj, Kubolski, jak ja Ci zazdroszczę - tyle Holdswortha do przesłuchania przed Tobą! :)
Music over my head.

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 30 sty 2008, 15:12

Obrazek

Oto najnowszy pedalboard Allana. 5 razy Magicstomp Yamahy - tylko Allan mógł na to wpaść. Widzę też eq TC Electronic i jakąś kostkę MXR ale nie wiem jaką. :)
Music over my head.

Awatar użytkownika
GregZeth
Posty: 148
Rejestracja: 02 gru 2006, 18:18
Kontakt:

Post autor: GregZeth » 30 sty 2008, 20:38

Co dają te magicstompy? To dileje, czy inne cuda? Aha - jest jakiś oficjalny zapis, gdzie słychać, jak tego używa?
Hош ёб твою мать!

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 30 sty 2008, 22:08

Zdjęcie przekopiowałem z forum Allana i tam twierdzą, że używał tego setupu na ostatniej trasie z Alan Pasqua Group (Jimmy Haslip - jeśli się nie mylę to ten z Yellowjackets, Allan Pasqua, Chad Wackerman + Holdsworth - fajny składzik! :shock: :D ). Szkoda, że jak zwykle nie zahaczyli o naszą wioskę. Ale może to i lepiej - znowu by pół kongresowej wyszło na solówce Allana.
Podejżewam, że w tych magic stompach ma delaye - on zwykle używał conajmniej kilku na raz - i dlatego yamaha zrobiła mu ud stompa, gdzie miał 8 delayów w jednym, ale nie wiem czemu już go nie używa. A tak w ogóle to nie bardzo sobie wyobrażam sensowne ustawienie 5 delayów na raz... ja mam dwa i mi wystarczy, już z trzecim nie bardzo wiedziałbym co zrobić :P... ciekawe jak on to robi.

Tutaj filmik z ich koncertu... ja po prostu odpadam. Gdybym był na tym koncercie na bank nie wyszedłbym w suchych gaciach. Szkoda, że jakość kiepska:
http://www.youtube.com/watch?v=6UzdTilWg-g
Music over my head.

ODPOWIEDZ