Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Wasze recenzje gitar, wzmacniaczy itp.
ODPOWIEDZ
zwolinux
Posty: 441
Rejestracja: 11 gru 2011, 11:27

Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: zwolinux » 21 sie 2012, 22:44

Prosiłbym o nie umieszczanie linku do niniejszej recenzji w ogłoszeniach dot. sprzedaży tego modelu. W regulaminie jest napisane "Rejestrując się na forum Użytkownicy wyrażają tym samym zgodę na publikowanie ich wypowiedzi w Magazynie Gitarzysta", za to nie ma nic o wykorzystaniu przez osoby postronne, w szczególności prowadzące działalność gospodarczą. Niby nic, ale niech licytujący wiedzą, że ja nie mam z tym nic wspólnego :)

Ja pozwolę sobie na recenzję całkiem ciekawego comba do użytku domowego.
Obrazek
Wzmacniacz posiadam około dwóch lat.

Wstęp
Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)
bo o nim mowa, występuje w dwóch wersjach: combo (5005 którego szczęśliwym posiadaczem jestem ja) i mini stack (3005). Wzmacniacze należą do tranzystorowej serii wzmacniaczy JCM (więcej info o Marshallach i seriach na tej stronie). Jest to tranzystorowy, ale oparty na układach MOSFET, 12 watowy wzmacniacz produkowany w drugiej połowie lat 80, w całości wykonany w Wielkiej Brytanii. Wyposażony jest w 10 calowy głośnik Celestion G10D-25.

Skąd, co i za ile
Wzmacniacz zakupiłem na Allegro za złotych 500 z przesyłką, chociaż jestem świadomy tego, że sporo przepłaciłem, gdyż takowe wzmacniacze zdarzały się na Allegro sporo taniej, za 320 zł (bez przesyłki) można takowy było zakupić. Ale wtedy na gwałt potrzebowałem wzmacniacza, zresztą polowałem na ten model ponad rok, a trafił mi się vintage'owo wyglądający egzemplarz z brązowym materiałem osłaniającym głośnik także kupiłem. (jest kilka wersji, np z białym, czerwonym tolexem). Wyprodukowany w 1986 roku - jak już wspomniałem nie dotykała go ani jedna chińska rączka (a przynajmniej nie w Chinach) - w całości w UK. Trzyma się wzorowo (przed zakupem pożyczałem na próby Marshalla MG 15, wykonanie bez porównania), jedyny problem to trzeszczący od czasu do czasu potencjometr Volume i problemy ze zestykiem w wyściu słuchawkowym/liniowym.

Wzmacniacz posiada jeden (!) kanał z dwoma wejściami o różnej czułości (High i Low, jak w starych konstrukcjach), potencjometry Gain, Volume, Bass, Middle, Treble (właśnie w takiej kolejności) oraz wyjście liniowo/słuchawkowe.

Brzmienie
Wzmacniacz brzmi oldschoolowo. To nie jest żaden hi-gain. I takiego brzmienia bez dodatkowych dopałek nie będziemy mogli uzyskać. Jednak zaskakująco (jak na tranzystor) dobrze spisuje się z boosterami. Używam gitary LTD M-350 wyposażonej w przetworniki EMG-HZ (mogę ją również opisać, ale może trochę później). Gram starsze odmiany metalu - Metallica, Megadeth, Danzig, Motorhead, Judas Priest itp. Wzmacniacz dopalam Bossem SD-1 (wcześniej TS-808 własniej roboty, ale go spaliłem przez nieuwagę w korzystaniu z zasilacza ze zmienną polaryzacją) i to działa. Wiadomo, że małe combo nie zagra jak full stack JCM800 ale zdecydowanie mu bliżej do takiego brzmienia niż tym potworkom co się teraz wyprawiają w stajni Marshalla i nie tylko. W połączeniu ze wspomnianym Bossem byłem w stanie znacząco zbliżyć się do brzmienia Metallicy z czasów Kill'em All i Ride The Lightning oraz bez boostera do Danziga i Megadethu z czasów ich pierwszych dwóch płyt. To czego brakuje wzmacniaczowi z dopałką to wyraźnie obcięty dół, bez dopałki jednak on występuje za to brakuje mu trochę mojego ulubionego "chrząkania" przy tłumieniu strun. Nie miałem za dużo okazji rozkręcić go głośniej, ale na próbie zauważyłem, że w porównaniu z teoretycznie głośniejszym MG jest bardzo głośny. Do ćwiczeń wystarczy. Nawiasem mówiąc dałem kiedyś go do wypróbowania go znajomemu (i znanemu, jednak ze wzg na brak autoryzacji nie podam nazwiska) bluesmanowi, który udzielał mi kilku lekcji. Był zdziwiony, że to tylko 12W tranzystora, przyczepił się do tego, że na próbie może zabraknąć mi dynamiki, ale raczej nie głośności. Jak wspomniałem nie miałem za bardzo okazji go po rozkręcać, przy perkusiście, więc nie powiem więcej, chociaż wydaje mi się, że mógłby być trochę za cichy. Jeśli chodzi o granie bluesa wzmacniacz brzmi dość ciekawie (jest sporo próbek na youtubie, również bluesrockowych, ponieważ ludzie używają go jako comba "zabrzmij (prawie) jak AC/DC"). W połączeniu z Proco Ratem własnej budowy udalo mi się wyciągnąc brzmienia Hendrixowskie i SVR. Oczywiście brakowało im do brzmień oryginalnych, ale coś tam dało się wyciągnąć.
---
Obrazek
Mały edit: od czasu kiedy pisałem tą recenzję zdążyłem kilkukrotnie użyć wzmaka przy perkusji. Brzmienie zyskuje, nawet zaskakująco zbliża się do "JCM w beczce" (za mały głośnik?), niestety... głośności brakuje. Może to wina perkusisty przy którym nawet 50W lampę musiałem rozkręcać na ponad połowę, żeby się usłyszeć z za jego walenia (oczywiście wkładałem stopery), ale myślę, że nawet przy cichszym perkusiście było by ciężko się usłyszeć a co dopiero przebić. Na pocieszenie napiszę, że do głośnika z ww wymienionego podłączałem Znanego Markowego Lampowego Heada i przy niedużych głośnościach w kategorii brzmienie Lead 12 wygrywał. Wniosek? Lampa musi grać głośno :lol:

Podsumowanie
Ze wzmacniacza jestem bardzo zadowolony. Nie chwalę go tylko dlatego, że go posiadam, polowałem na niego na allegro około roku. Warto było. Pracując w sklepie muzycznym i ogrywając kilkanaście modeli nie trafiłem na lepsze kombo do ćwiczeń, oczywiście o ile nie zależy wam na mięsistym brzmieniu (na tyle na ile go się da wyciągnąć w 8-10calowym głośniku) bo mięsa w tym wzmacniaczu po prostu nie ma. Jeżeli ograniczymy się do brzmień czystych, czy lekko przesterowanych, możemy uzyskać fajny dół. Maksymalny gain bez dopałek to okolice starego Judas Priest czy płyty "Killing is my business..." Megadethu. Żeby uzyskać cokolwiek więcej, należy się posłużyć kostkami. Z boosterami typu Boss SD-1 czy Ibanez Tubescreamer wzmacniacz dogaduje się dość dobrze, jednak kończy się to obcięciem dolnego pasma. Ze względu na wykorzystanie tranzystora mosfetowego wzmacniacz możemy dopalać w taki sam sposób w jaki czyni się to ze wzmacniaczami lampowymi (drive na 0, level max albo trochę mniej), zresztą jest on na takie zabiegi dość czuły. Wadą jest wyjście słuchawkowe które daje bardzo płaskie brzmienie, wręcz odstraszające od grania w słuchawkach oraz bardzo "treblowe", wręcz jadące górą brzmienie z głośnika. Stojąc w nieodpowiednim miejscu względem głośnika możemy słyszeć bzyczenie zamiast brzmienia. Stojąc w odpowiednim (ciekawe wrażenia słuchowe miałem siedząc na wzmacniaczu) pokusiłbym się o określenie brzmienia nawet jako rasowego. Ze wzrostem głośności sound jest coraz ciekawszy i bliższy lampowym konstrukcjom z serii JCM 800 do której wzmak należy. Jednak nie miałem okazji rozkręcić go powyżej godziny 12 gdyż dźwięk był... donośny. Poleciłbym ten wzmacniacz gitarzystom bluesowym oraz rockowym/metalowym którzy obracają się w klimatach lat 70/80 i są przygotowani na to, że cięższych barw ze wzmaka nie ukręcą, chyba że doinwestują w jakieś efekty. Z kolei jak ktoś oczekuje mocnego przesteru z głębokim dołem to raczej się zawiedzie. Ogólnie do nowocześniejszych brzmień nie bardzo się nadaje.

Polecam obejrzenie próbek na Youtube, zainteresowanych dodakowymi informacjiami zapraszam na priv, mogę nawet nagrać próbki jak uzyskam skądś jakiś fajny mikrofon (mam nagrane próbki ale trochę słabe wykonanie). Jako rekomendację mogę polecić iż ze wzmacniacza korzystał ZZ-Top w nagraniu "My Head's In Mississippi", korzystała z niego też (w celach treningowych) Metallica
Obrazek
Obrazek

Wybaczcie, że ta recka brzmi trochę jak hymn pochwalny... ale zauważyłem, że mało osób zna ten wzmacniacz, a w dziedzinie tranzystorowych wzmaków ćwiczebnych do brzmień lekko-średnich Lead 12 bije konkurencje na głowę nie tylko brzmieniem ale i jakością wykonania.
Ostatnio zmieniony 12 lip 2014, 22:35 przez zwolinux, łącznie zmieniany 8 razy.
[size=85]"Off through the new day's mist I run
Out from the new day's mist I have come"[/size]

Awatar użytkownika
ptrz666
Posty: 848
Rejestracja: 03 sty 2012, 14:14
Lokalizacja: Katowice

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: ptrz666 » 08 sty 2013, 7:18

No no - zachęciłeś mnie do spróbowania tego wzmaka... :D Jak trafi się jakiś tańszy, to go sobie łyknę.
♥             ♦             ♣             ♠

zwolinux
Posty: 441
Rejestracja: 11 gru 2011, 11:27

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: zwolinux » 12 sty 2013, 11:09

Siedzi na allegro teraz za 450 ;D Sam bym kupił drugi (jak będę starym zdziadziałym gitarzystą to chcę mieć ich kolekcje), ale zbieram na kolumnę do Mesy, bo na razie muszę korzystać z Leada jako kolumny.
[size=85]"Off through the new day's mist I run
Out from the new day's mist I have come"[/size]

Awatar użytkownika
Umulamahri
Posty: 3393
Rejestracja: 18 mar 2006, 11:32
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: Umulamahri » 05 sty 2014, 15:36

no fajnie, ale skad ty tam mosfety wytrzasnales?

(ta wiem, nekrofilia itd)
jak to

michel51
Doradca
Doradca
Posty: 5102
Rejestracja: 21 gru 2008, 18:33
Lokalizacja: z warszawy

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: michel51 » 08 sty 2014, 19:34

Dla ciekawych; są tam dwa zupełnie normalne tranzystory krzemowe - seria MJ 3001 i 2501, bynajmniej do kupienia, jak by co.
edit; faktycznie dość stary temat ruszyliśmy :oops: .

pietrek2004
Doradca
Doradca
Posty: 2432
Rejestracja: 06 maja 2010, 15:01

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: pietrek2004 » 08 sty 2014, 20:45

No to dla ścisłości, dla dociekliwych: MJ 3OO1 i MJ 2501 to tranzystory mocy, "zbudowane" w tzw. układzie Darlingtona (czyli nie takie całkiem normalne, lecz takie - "dwa w jednym"), dzięki czemu można z nich "wycisnąć" więcej. Michel, lampa ma dużo odleglejsze korzenie w historii niż tranzystor, więc nie ma co się wstydzić, niektórzy nawet twierdzą, że jej wynalazcą był rosyjski uczony Aladin... :lol:

DżonChrajst
Posty: 11
Rejestracja: 27 gru 2013, 23:11

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: DżonChrajst » 18 kwie 2014, 17:45

Siema, mam pytanko, jak użyłeś Lead12 jako kolumny? Mam taki sam problem, dziś dowieźli mi head a na kolumne muszę troche poczekać, więc postanowiłem użyć mojego Marszalka jako kolumny.

zwolinux
Posty: 441
Rejestracja: 11 gru 2011, 11:27

Re: Marshall Lead 12 (JCM 800 5005)

Post autor: zwolinux » 12 lip 2014, 21:32

Odkopuję ale nie bywam na forum to nie widziałem. Używałem z Mesą Studio Preamp i 50/50 w końcówce w trybie 15W. Moim zdaniem ssie. Brzmieniowo lepiej wypadał z tym głośnikiem dedykowany wzmacniacz. Do grania Danziga się nada spokojnie ;D Z
Co do mosfetów, mea culpa, ale tak mnie zmyliła seria wzmacniaczy z której się wywodzi ;P
[size=85]"Off through the new day's mist I run
Out from the new day's mist I have come"[/size]

ODPOWIEDZ