Szanty i piosenka żeglarska

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Szanty i piosenka żeglarska

Post autor: NiecnyKsiaze » 03 gru 2008, 1:39

Na początek mały rys historyczny. W Epoce Wielkich Żaglowców (mniej więcej XVIII - pocz. XX w.) stopniowo rosły rozmiary statków, za to brakowało coraz to bardziej rąk do pracy. Jako ciekawostkę można podać fakt, że stalowy XX-wieczny żaglowiec miał ładowność 2500-11000 ton, wyciągał przy dobrym wietrze 15-21 węzłów, a do obsługi wystarczyła załoga 14 osób, choć normalnie było to ponad 30 ludzi. (Ówczesne parowce osiągały prędkość 8 węzłów).

Obrazek

Wysiłek przy pracy był potworny. Aby wykonywać równocześnie grupą ludzi daną czynność, taką jak wybieranie fału, kotwicy, czy kręcić kabestanem, rytmicznie śpiewano. Najlepiej śpiewający marynarz zostawał szantymenem, intonował zaśpiew i w odpowiedniej chwili reszta odśpiewując wykonywała pracę. Takie pieśni nazywamy morskimi szantami. Po pracy także śpiewano, żeby nie było nudno - są to tzw. pieśni kubryku. Ogromna liczbę takich pieśni udokumentował ostatni człowiek pracujący jako szantymen, nieżyjący już Stan Hugill.

Obecnie "szantami" nazywamy w Polsce tak opisane już pieśni pracy i kubryku, jak i praktycznie dowolną formę piosenki żeglarskiej i marynistycznej, czy to będzie morski folk czy marynistyczny rock, a niechby nawet morska poezja śpiewana, bluegrass, jazz czy reggae. Wzięło się to stąd, że za komuny żeglarstwo, szczególnie morskie było jednym z niewielu okien na świat. Nasi żeglarze podłapali klimat i rozpoczął się swoisty boom na shanties, ze szczytowym okresem wzrostowym pomiędzy połową lat 1980-tych i 1990-tych. Młodzi w nurcie niekoniecznie stoją na straży tradycji, wolą robić swoje rzeczy autorskie czy opracowywać nowocześnie standardy/covery. (Warto zauważyć, że szanty są żeglarskimi standardami). Obecnie "szanty" jest to całkiem spore środowisko, z mniej więcej 60 aktywnie działającymi zespołami i solistami. Istnieją tawerny żeglarskie, regularne festiwale, wydaje się płyty. Ciekawe jest, że ze względu na niewielkie w porównaniu z wieloma innymi gatunkami muzycznymi rozmiary środowiska ludzie tam się dobrze znają, a występy w tawernach są de facto gigami, kameralnymi imprezkami z silną integracją wykonawców z fanami. Atrakcyjność współczesnych "szant" i klimatyczność były tym co mnie do szant przyciągnęło. Wolę bowiem słuchać wykonawców tu i teraz, tych co żyją i wypiją wspólnie piwko po koncercie niż nieżyjących zagranicznych idoli ;-) Nie jestem żeglarzem, co muszę podkreślić.

"Szanty" mają niewyraźną reputację. Od fanatycznego podejścia jednych do kompletnej negacji przez innych.

Zapraszam do rozmów o "szantach", tak osoby niechętne tej muzyce jak i miłośników. Moderatorów proszę uprzejmie o hands-off od tego tematu ;-)

Obrazek
1614 BRT pod żaglami w sztormie

Obrazek
Norweski kliper pod żaglami
___________
Antek

Awatar użytkownika
woj74
Zasłużony
Posty: 9894
Rejestracja: 07 maja 2008, 14:44
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: woj74 » 03 gru 2008, 8:53

Piszę wyraźnie na czarno. Niestety większość wykonań polskich "szantażystów" jakie słyszałem to takie szanty mocno śródlądowe, dość skrupulatnie oskubane z klimatu, który tworzy się na podkładzie czegoś co pływa po wodzie. Bardziej ten klimat przypomina ogniska harcerskie i czy spotkania oazowe niż to co dzieje się gdy jest ileś tam w skali Beauforta. A teraz możesz mnie zabić :lol:
[img]http://img708.imageshack.us/img708/4026/noslash.jpg[/img]

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 03 gru 2008, 9:23

Na pewno masz sporo racji. Wynika to moim zdaniem z kilku czynników. Jeden to taki, że u nas bardzo popularne jest żeglarstwo śródlądowe - stąd spory udział piosenek "szuwarowo-bagiennych" jak to się określa (są i tam wartościowe pozycje). Drugi, że pieśni morza zawsze powstawały na lądzie i śpiewano je na morzu - nie musiały być więc wcale o morzu. Trzecia sprawa - "szanty" to naprawdę pojemny worek na muzykę, stąd określenie "piosenka żeglarska" czyli to, co śpiewają żeglarze, nierzadko przy mazurskim, solińskim czy innym ognisku - to, że ludzie w ogóle chcą śpiewać jest pozytywne. Czwarty, to fakt, że do szant dociera ogromna masa harcerzy - wielu z nich rozwija swe umiejętności i tworzy potem niezłe zespoły - wiele czołowych i ambitnych zespołów to formacje mające swoje korzenie w harcerstwie. Piąty, to kapele grające wyłącznie do kotleta, które obrzydziły masę fajnych standardów. Prawdę rzekłszy, przy mnie nie należy śpiewać:
-- "Hiszpańskich dziewcząt"
-- "Przechyłów"
-- "Gdzie tej kei"
-- "Białej sukienki"
-- "Morskich opowieści"

Jak w każdej muzyce, są lepsi i gorsi. Szanty są przy tym zdecydowanie dla ludzi, nie dla Wirtuozów, choć i tacy bywają w tym środowisku.

A przy okazji, co w ogóle słyszałeś z szant, Woju?
---
P.S. W swoim mieście masz tawernę Stary Port. Jak będzie tam coś ciekawego - dam znać.
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
woj74
Zasłużony
Posty: 9894
Rejestracja: 07 maja 2008, 14:44
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: woj74 » 03 gru 2008, 9:34

NiecnyKsiaze pisze:A przy okazji, co w ogóle słyszałeś z szant, Woju?
Whisky, Czerwony jak cegła :lol:

Szanty nie są moją namiętnością więc nie sypnę tytułami, z tego powodu że w podstawówce ciekałem z kumplami z pochodów 1-szo majowych na kajaki nie czuje się wilkiem morskim (ani dolnośląskim ;) )
Doceniam natomiast klimat tych pieśni kiedy osadzone są w ich realiach. Często tą aurę słyszę w solowych dokonaniach choćby Knopflera.Nie chodzi mi koniecznie o to, że szantę można zaśpiewać jedynie będąc zakutym w łańcuchy i ciągnąc z braćmi niedoli długie wiosło. Kiedy widzę filigranową panienkę akompaniującą sobie na klasyku, delikatnie aby nie zniszczyć tipsów, do Morskich opowieści czy grupę baletowo-operową na scenie usiłującą opowiedzieć jaki był cholerny sztorm to nie czuje w tym specyficznego, szorstkiego klimatu szant. To o czym mówię, to oscypki w Juracie czy muszelka z napisem pamiątka z Zakopanego.
[img]http://img708.imageshack.us/img708/4026/noslash.jpg[/img]

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 03 gru 2008, 10:19

woj74 pisze:
NiecnyKsiaze pisze:A przy okazji, co w ogóle słyszałeś z szant, Woju?
Whisky, Czerwony jak cegła :lol:
No właśnie. Taki obraz polskiego bluesa -- czuję, że fałszywy -- tkwi w mej głowie. Ponieważ nie zadałem sobie trudu poznania polskiego bluesa.

Inna rzecz, że Twoje przemyślenia nieźle wpisują się w dyskusje w samym środowisku szantowym. Ale i tutaj masz wybór. Skocz sobie na występ takich Czterech Refów (4R). Paru solidnych, doświadczonych morzem chłopa. Stoją równo w szeregu i ryczą autentyczne szanty jakby opływali na początku XIX wieku przylądek Horn. Albo North Wind - to samo, ale z zacięciem artystycznym. Mnie to akurat nudzi do zaziewania, ale jest autentyczne do bólu.

Drobna dziewczyna z wielką gitarą akustyczną akurat śpiewa piękne pieśni o żeglowaniu oraz poezję rosyjską, a jest żeglarką. Inna drobna panienka młóci w werbel i też pięknie śpiewa w bluegrassowych klimatach z kolegami z kapeli. Dla mnie w porządku - mam wybór i udaję się na dobrych wykonawców. Nie wiem co za panienka śpiewa Morskie opowieści, ja bym na taki występ po prostu nie poszedł.

Mam kolegę, zapalony żeglarz morski, bosman, pierwszy oficer, wkrótce kapitan. On się śmieje, kiedy ktoś śpiewa uduchowionym głosem "Nadciąga sztorm...." ;-) A sam w zespole śpiewa o tym, że na morzu się rzyga, śpiewa o tym, że się pije, śpiewa o tawernianej opowieści o huku dział dawnych żaglowców, o rejsach po Adriatyku, ale i wzruszającą pieśn o ratownikach morskich, którzy oddali swe życie ratując innych. Wszystko w klimacie rocka i folku, potężnym głosem. Co śpiewa jednak dla siebie samego na takich Mazurach? Szanty i piosenki żeglarskie z gitarą.

Czy więc ma mnie cieszyć, jak pięciu chłopaków z Tychów śpiewa wielogłosowo autentyczne szanty, a potem biorą do rąk banjo, gitarę, akordeon, basówkę i dają pieśni kubryku? Tak. Nie jest to autentyczne, ale za to atrakcyjne, motoryczne, ciekawe i nie można się nawet przyczepić, że nie umieją, bo umieją. To właśnie te śląskie chłopaki wciągnęli mnie do szant. Wolę to sto razy od autentycznych dżentelmenów z 4R, którzy mnie jakby nudzą.
----
P.S. Tipsy, a gitara klasyczna. Woj, co Ty wiesz o graniu na klasyku? Gra się albo własnymi pazurami, albo używając specjalnych tipsów właśnie ;-)
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
Pacior
Posty: 1937
Rejestracja: 23 mar 2006, 17:02
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Pacior » 03 gru 2008, 18:17

Mieszkam w Gdyni od urodzenia, nie wiem, ilu znam żeglarzy - tak z najbliższej rodziny, to mój ojciec jest kapitanem żeglugi wielkiej, mój chrzestny jest marynarzem, mój dziadek był chiefem mechanikiem (pływał na sołdku min), mój wujek jest starszym mechanikiem, mój drugi wujek jest kapitanem w PLO...ojcowie moich dobrych kumpli są też wszyscy marynarzami....no, nie wiem, czy ma sens wymieniać więcej...

...Oczywiście nikt z nich nie słucha nawet szant. Przez to forum wiem o tej muzyce jakieś 10 x więcej, niż chciałbym wiedzieć :)
[img]http://img695.imageshack.us/img695/5792/muzr09.png[/img]
[img]http://img691.imageshack.us/img691/5450/nur09.png[/img]
[color=purple]http://www.myspace.com/brokenbettyband[/color]

Awatar użytkownika
zombie youth revolt
Posty: 5146
Rejestracja: 31 mar 2006, 23:30
Lokalizacja: Rockaway Beach

Post autor: zombie youth revolt » 03 gru 2008, 18:55

jak pije piwo z kumplami i w tle poleci jakas zywa i skoczna piosenka zeglarska to ok ( bo niektore to sa tak wolne i smutne, ze sie tego nie da sluchac w zadnych okolicznosciach ), w innym wypadku nie lubie, nie slucham i nie mam zamiaru zaczac.
Gibson SG Standard --> Biyang Mad Driver --> Way Huge Swollen Pickle --> Bogner Alchemist 212

Awatar użytkownika
Pacior
Posty: 1937
Rejestracja: 23 mar 2006, 17:02
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Pacior » 03 gru 2008, 19:02

Skoro już tyle wiem o szantach, to teraz chętnie poznam somalijskie, ponoć prężnie to się tam u nich rozwija ostatnio.
[img]http://img695.imageshack.us/img695/5792/muzr09.png[/img]
[img]http://img691.imageshack.us/img691/5450/nur09.png[/img]
[color=purple]http://www.myspace.com/brokenbettyband[/color]

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2515
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 03 gru 2008, 19:34

Z całym szacunkiem dla Ciebie, Niecny, Twojego zaangażowania i wiedzy w temacie, ale taką muzykę to tylko po pijaku mógłbym znieść.
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
October
Posty: 2215
Rejestracja: 09 maja 2007, 15:43
Lokalizacja: Pomerania

Post autor: October » 03 gru 2008, 20:00

Nie lubie szant,

Nie lubie specyficznego niby humoru w tekstach szant,

Aha, do morza mam ok 5km.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2515
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 03 gru 2008, 20:48

O, a ja pochodzę z Elbląga.
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 03 gru 2008, 20:56

Dobra, jeszcze raz:
Pacior,
October,
Kubolski
ZYR
Wymieńcie po jednej szancie lub piosence żeglarskiej. Chciałbym wiedzieć o czym mówimy w ogóle. Dodam, że sam znam aż dwa polskie bluesy: "Whisky" oraz "Czerwony jak cegła".
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
rzemon
Zasłużony
Posty: 2461
Rejestracja: 28 sty 2007, 20:59
Lokalizacja: Minsk Mazowiecki

Post autor: rzemon » 03 gru 2008, 21:05

A "Wehikuł czasu" znasz? :wink:
Młodafoka of da jer.

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 03 gru 2008, 21:10

Ja bym zrobił taką analogię do wypowiedzi kolegów:

"Jazz, no może po piwku jak grają jakieś skoczne rytmy na wolnym powietrzu. Nuuuda, panie i tak dziwnie chrząkają grając na pianinie"

"Heavy-metal? Przecież każdy zespół gra właściwie to samo. I jeszcze satanisty jedne koty zjadają! A przez to forum dowiaduję się 100x więcej niż bym chciał"

"Blues? Trzy akordy na krzyż i ta sama sekwencja w 12 taktach, a może nieprawda? Zawsze E-A-H, no co? Musiałbym się nieźle skuć, żeby tego słuchać"

"Hip-hop? Degeneraty w drechach"

"Techno? Łum-cum z otwartego auta bryki".

Tak mniej więcej wygląda uogólnianie.
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
zombie youth revolt
Posty: 5146
Rejestracja: 31 mar 2006, 23:30
Lokalizacja: Rockaway Beach

Post autor: zombie youth revolt » 03 gru 2008, 21:16

NiecnyKsiaze pisze:Dobra, jeszcze raz:
Pacior,
October,
Kubolski
ZYR
Wymieńcie po jednej szancie lub piosence żeglarskiej. Chciałbym wiedzieć o czym mówimy w ogóle. Dodam, że sam znam aż dwa polskie bluesy: "Whisky" oraz "Czerwony jak cegła".
to co swego czasu zapodawales w poprzednim temacie kiedy dyskutowales z Tomazzem - sprawdzilem wszystkie linki i moim zdaniem nie dalo sie tego sluchac


to co leci ( a raczej lecialo ) w gniezdzie piratow w lodzi ( czesto na zywo ) - tamto bylo bardziej zywe, skoczne i biesiadne - i tego juz mi sie lepiej sluchalo

ogolnie nie lubie, nie podoba mi sie
Gibson SG Standard --> Biyang Mad Driver --> Way Huge Swollen Pickle --> Bogner Alchemist 212

ODPOWIEDZ