Strona 5 z 7

Re: struny

: 03 maja 2011, 7:55
autor: sandberg
Istnieje taka teza, rządząca w ponad 90% światka basistów, że raz dobranych i sprawdzonych strun basowych - konkretnego kompletu - raz założonego na instrument - nie zmienia się aż do pęknięcia którejś ze strun lub do ewentualnego kompletnego zdechnięcia brzmienia, a struny należy oczywiście czyścić i konserwować na instrumencie. Nie dotyczy to tylko basistów wymagających do swego brzmienia ostrych wysokich dźwięków. Jako przykład podaje się Joe Osborn'a czy Jamesa Jamersona, nie zmieniających strun w ogóle. Argumentem jest, że jasny, brzękliwy "zing" nowych strun basowych jest nieprzyjemny, natomiast należycie konserwowane struny są długowieczne, czy mowa o 100 koncertach, roku, czy czterech latach używania. Niektórzy nie zmieniają strun w ogóle.

Niemal nie do wiary a jednak.

Re: struny

: 03 maja 2011, 9:32
autor: mewash
Niby tak, tyle że większość basistów jednak preferuje ten "zing". Sporo zależy tu od rodzaju granej muzyki. Inaczej sprawa ma się z flatami, które z założenia muszą brzmieć kapciowato. Tak więc - kilkumiesięczne stalówki to "złom", kilkumiesięczne flaty są "rozegrane". :)

Re: struny

: 06 maja 2011, 10:50
autor: Surogat
Istnieje tez teza, że kompletne zdechnięcie strun następuje jakieś 2, 3 miesiące od założenia - bywa że szybciej, bywa że wolniej, zależy to od indywidualnych cech grającegoi częstotliwości prób, koncertów. Znam basistów, którzy zmieniają struny co koncert (jedni grajac koncerty kilka razy w tygodniu, inni kilka razy w roku ;) ).
Flaty owszem, dwa lata i jest git :D Roundy - u mnie pół roku maks i to tylko ze względów oszczędnościowych, gdyby struny nie kosztowały ponad 100 zyli, to zmieniałbym częściej.

Re: struny

: 21 cze 2011, 17:05
autor: Cinuz
Ernie ball hybrid slinky w tej chwili używam.

Re: struny

: 21 cze 2011, 17:09
autor: qitarzysta
Ja nabieram coraz większej ochoty na flaty - tylko ciekawe czy nie zabiją brzmienia MM :roll:

Re: struny

: 22 cze 2011, 15:58
autor: mewash
Kup, załóż, przekonaj się - zdaj relację na forum :)

Ja wczoraj założyłem kolejny set stalówek Dunlopa i po raz kolejny przekonałem się, że to bardzo fajne i tanie (mniej niż 90zł za set do czwórki) struny do basu. Mają sporo dołu, i ostrą górkę - dla każdego coś miłego.

Re: struny

: 22 cze 2011, 16:04
autor: Unguis
sandberg pisze:Istnieje taka teza, rządząca w ponad 90% światka basistów, że raz dobranych i sprawdzonych strun basowych - konkretnego kompletu - raz założonego na instrument - nie zmienia się aż do pęknięcia którejś ze strun lub do ewentualnego kompletnego zdechnięcia brzmienia, a struny należy oczywiście czyścić i konserwować na instrumencie. Nie dotyczy to tylko basistów wymagających do swego brzmienia ostrych wysokich dźwięków. Jako przykład podaje się Joe Osborn'a czy Jamesa Jamersona, nie zmieniających strun w ogóle. Argumentem jest, że jasny, brzękliwy "zing" nowych strun basowych jest nieprzyjemny, natomiast należycie konserwowane struny są długowieczne, czy mowa o 100 koncertach, roku, czy czterech latach używania. Niektórzy nie zmieniają strun w ogóle.

Niemal nie do wiary a jednak.
Podobnie robią perusiści-audiofile. Nie czyszczą w ogóle talerzy, ponieważ ich zdaniem czysty talerz ma zbyt ostrą górę, a kurz i brud zmiękcza brzmienie :D

Re: Struny

: 22 lip 2011, 20:46
autor: Petter69
Ja gram na Warwick'ach Red Label 45.-105. Zastanawiam się jednak nad zmianą...Czy one są dobre, czy może powinienem zajrzeć na coś z wyższej półki? Nie grałem na lepszych, więc nie mam porównania. Może doradzicie mi jakieś? Czy poczuję różnice zmieniając struny na, np. D'Addario lub Dean Markley? Z góry dzięki za rady :)

Re: Struny

: 22 lip 2011, 23:45
autor: qitarzysta
Wiesz.. Różnica na pewno będzie - te Warwicki często bywają "głuche" (najczęściej H i E), słabo brzmią i szybko "zdychają", ale to moja opinia. Ze swojej strony polecę niklowe Ernie Ball'e Slinky, fajnie brzmią, dosyć żywotne i co ważne - zdolne są do regeneracji po przegotowaniu, ale to jeśli braknie kasy. Zależy jeszcze na jakim Ci brzmieniu zależy, bo jest różnica między stalowymi a niklowymi strunami. Stalówki "zagadają" jaśniej, więcej góry, czytelniej. Nikle mają więcej "misia", okrągłego ciepłego brzmienia itd.

Ja rozmyślam na tym, co by flaty zamontować..

Re: Struny

: 23 lip 2011, 8:46
autor: mewash
Ernie Balle są bardzo OK. Z trochę tańszych polecam Dunlopy: http://maczosbass.pl/man,161,Jim_Dunlop.htm i Fendery: http://maczosbass.pl/man,34,Fender.htm . Przesiadka z czerwonych Warwicków powinna być zauważalna. Ja osobiście odczułem ją, tyle że zamiana zaszła w drugą stronę. Pograłem na Redach dwa tygodnie i na powrót założyłem zgrane Fendery, bo głucha struna E i kapeć w pozostałych doprowadzały mnie do szewskiej pasji.

Re: Struny

: 23 lip 2011, 20:55
autor: Petter69
Mam jeszcze jedno pytanie. Te struny często mi pękają...Jakbym, np. kupił te Fendery za ok. 80-90 zł to po jakim czasie mógłbym się obawiać, że ,,strzeli" któraś? Warwicki, gdzieś tak po...5 miesiącach. Czy wyższa cena oznacza dłuższy czas używania? Czy jest to warte zainwestowania tych kilkudziesięciu złotych więcej?

Re: Struny

: 23 lip 2011, 21:08
autor: qitarzysta
Mi raz w życiu tylko pękła struna - w ratuszowym basie - w zasadzie to rozwinęła się przy mostku..

Nigdy nie mam obaw, że strzeli - używałem i Warwicków i D'Addario i EB i DR itd.. Ani razu mi komplet nie pękł mając nawet x czasu i po kilku odświeżaniach, więc ciężko mi powiedzieć..

Wyższa cena = dłuższy czas używania? Różnie to bywa, aczkolwiek sprawdza się IMO, chociaż można trafić na całkiem niedrogie i fajne sznurki, ale ja jestem zdania, że nie ma nic za darmo i trzeba zapłacić. A czy warto dopłacić kilka złotych? - Warto, zdecydowanie.

Re: Struny

: 24 lip 2011, 0:51
autor: Petter69
No właśnie mi też nie chodzi o taki konkretny ,,strzał" tylko właśnie rozwinięcie przy mostku. Czym to mogło być spowodowane? Może za mocno waliłem w nie? Dwa razy w życiu rozwinęło mi się E. Ale dziękuję za odpowiedź :)

Re: Struny

: 08 sie 2011, 18:04
autor: taki-tam
Witam Panowie-odświeżę temat... :)

Moja przygoda z basem trwa już dobre 15 lat i miałem wiele profesjonalnych instrumentów.Wiadomo,że do zawodowego sprzętu grając na poważnych dechach nie ma co oszczędzać,używałem Ghs boomers - jakoś strunki się tępiły i traciły brzmienie po kilku miesiącach grania kilka razy w tygodniu,oczywiście raz na tydzień przechodziły solidne czyszczenie suchą szmatką.Były też D'addario EXL170-6 trochę z przypadku i zapadły mi w pamięć jako naprawdę dobre struny.Do precla używałem strun fendera,ale już nie pamiętam jak to z nimi było (dawno i nie prawda hehe).Miałem też struny Galli (nie pamiętam modelu) i też gadały zupełnie sympatycznie w aktywnej szóstce.Od około 3 lat wróciłem do strun D'addario a dbam o niego "fastfret'em" firmy GHS.

Rewelacja! :twisted:

Strunki przejeżdżam preparatem przed i po graniu.Moje aktualne struny D'addario EXL220-5 siedzą w basie 7 miesięcy i póki co brzmią co najmniej 80% brzmienia przy ich zakładaniu.Do fretka używam D'addario ENR71-6 i druciszcze zmęczyły się dopiero po 2 latach mega intensywnego grania (będzie z 300 koncertów i prób).Polecam tą firmę,struny mi nigdy nie pękły,nie tracą stroju i brzmią (zużywają się) jednolicie,nie tak jak struny innych firm,na które już mi szkoda kasy.Lepiej (w moim odczuciu) kupić droższe,lepsze na dłużej i dbać o te struny niż tańsze,ale za to częściej wymieniane i wątpliwej jakości...


Ps: nie pracuje dla/w d'addario. ;)

Re: Struny

: 09 sie 2011, 10:56
autor: mewash
Ja zwykle odczuwam potrzebę wymiany tak po miesiącu użytkowania. Tyle że uwielbiam "dzwon" świeżych sznurków, a zgrane struny sprawiają, że nie mogę się przebić przez gitary. W sumie nigdy nie używałem żadnych preparatów do ich czyszczenia, może więc warto spróbować. Żal mi też kasy na coś droższego niż Ernie Balle. Może następnym razem trochę poeksperymentuję.