The Beatles

Awatar użytkownika
yar
Posty: 170
Rejestracja: 27 sty 2007, 22:29

Post autor: yar » 08 maja 2007, 15:24

Bardzo przyjemna muzyczka, lubię czasami posłuchać, a ich wkład w rozwój muzyki rozrywkowej nie do przecenienia. Ale Beatlesi do dla mnie cały czas "boysband". Wolę Stones'ów :P ;)

Awatar użytkownika
zombie youth revolt
Posty: 5154
Rejestracja: 31 mar 2006, 23:30
Lokalizacja: Rockaway Beach

Post autor: zombie youth revolt » 08 maja 2007, 17:59

ja wlasnie sprzedalem swojego wzmaka osobie, ktora gra muze ala the beatles

drugi gitarzysta ma voxa ac30, wiec idealne polaczenie bedzie na scenie 8)
Gibson SG Standard --> Biyang Mad Driver --> Way Huge Swollen Pickle --> Bogner Alchemist 212

Awatar użytkownika
Gep
Zasłużony
Posty: 1865
Rejestracja: 06 sty 2007, 15:18
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Gep » 08 maja 2007, 18:08

a co teraz kupujesz? też coś do beatlesowskiego grania?

Awatar użytkownika
zombie youth revolt
Posty: 5154
Rejestracja: 31 mar 2006, 23:30
Lokalizacja: Rockaway Beach

Post autor: zombie youth revolt » 08 maja 2007, 18:21

Gep pisze:a co teraz kupujesz? też coś do beatlesowskiego grania?
ja potrzebuje czegos z wieksza iloscia gainu.

orange, ktorego sprzedalem po rozkreceniu i z gitara na humbuckerach wchodzil spokojnie w klimaty ala ac/dc, ale poniewaz w bloku rozkrecenie wzmaka jest raczej niemozliwe ( nawet o bardzo malej mocy ) to musze kupic wzmaka, ktory taki rodzaj przesteru zalatwi mi z preampu, a nie z przesterowania koncowki mocy.

combo orange rocker 30 wydaje sie byc idealne.

ma jeden glosnik, wiec bedzie troche cichszy no i jest mniejszy i bardziej poreczny. ma tez wiecej gainu niz moj stary orange. ( wchodzi w rejony marshalla jcm 800 pod tym wzgledem )
Gibson SG Standard --> Biyang Mad Driver --> Way Huge Swollen Pickle --> Bogner Alchemist 212

Wojtas
Posty: 940
Rejestracja: 05 kwie 2006, 15:03
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wojtas » 08 maja 2007, 21:04

Skombinowałem i przesłuchałem Sierżanta Pieprza. G-E-N-I-A-L-N-E

G00lebiowski
Posty: 57
Rejestracja: 26 maja 2007, 12:40
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Re: The Beatles

Post autor: G00lebiowski » 19 cze 2007, 0:54

Kwadrat pisze:Dla mnie największy zespół w historii muzyki. W ogóle największy akt muzyczny w historii, a wykroczył daleko poza muzykę. Beatlesi to legenda i mit. Przeminą Vaie, Satriani czy inni tacy wirtuozi, a oni pozostaną.
Nie histeryzuj, chłopie. Można ciszej.
Największe akty muzyczne walili klasyczni kompozytorzy.
Czy największy zespół w historii? Tak ich okrzykują, ale znajduję wielu lepszych pod wieloma względami. Zasada w psychologii społecznej jest jednak taka, że jak jakiś zespół odkryje jako pierwszy coś nowego, to tylko o nim się pamięta. Następni artyści, choć odkryją coś dalece ważniejszego, pozostają w cieniu...
"I don't wanna live like somebody else..."

[img]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/7/7b/EasyLivinSpainSingle.jpg[/img]

kewlar
Posty: 5
Rejestracja: 28 cze 2007, 14:47

Post autor: kewlar » 03 sie 2007, 12:41

posluchajcie plyty "abbey road". to juz nie sa wyglupy nastolatkow w stylu "help" itd, ale porzadna dojrzala plyta. mi tam sie podoba (w tych klimatach rzecz jasna ;) )

coran
Posty: 128
Rejestracja: 01 wrz 2007, 10:17

Post autor: coran » 26 wrz 2007, 11:18

Bardzo długo do miałem do nich podejście typu dziecięcego popu w którym nie ma nic ciekawego. Oczywiście do czasu. Nie są na pewno moim ulubionym zespołem ani zespołem wszechczasów (o ile taki istnieje) ale kilka utworów mają naprawdę świetnych. Podczas słuchania warto pamiętać ile lat temu to było nagrane (czyt. wymyślone). Od razu mniej się ceni współczesne zespoły:). Jeżeli muzyka kogoś nie przekonuję (a powinien znaleźć coś dla siebie w ich repertuarze) to warto chociaż znać dlatego, że mocno odcisneli swoje piętno na muzyce rozrywkowej. To tyle:)

Awatar użytkownika
maiya
Posty: 17
Rejestracja: 16 mar 2008, 17:05

Post autor: maiya » 16 mar 2008, 19:44

legenda. zgadzam się zupełnie ze stwierdzeniem nie znasz beatlesów - nie znasz muzyki. osobiście uwielbiam.
Led Zeppelin

Tomaaz

Post autor: Tomaaz » 21 mar 2008, 2:22

Najbardziej przeceniany zespół wszechczasów. Z tamtego okresu Stonesi byli o wiele bardziej charakterni. Początki The Beatles to porażka - głupi boysband dla nastolatków. Potem było lepiej, ale do Hendrixa, Zeppelinów czy Floydów to oni się nie umywają - jakby inna epoka zupełnie.

Rozwala mnie jak słyszę opinie, że oni "zaprogramowali" muzykę aż do dzisiejszych czasów, że od nich się wszystko bierze. Tylko jak się pojawił britpop czy inne boysbandy, które wzorowały na nich kawałki (ostatnio Take That bodajże), to od razu słychac, że to jakieś nie z epoki, beatlesowskie jakieś. :) Za to jak się posłucha Zeppelinów, Floydów czy nowej fali to tak to cholera do Beatlesów podobne, że aż strach. :)

Co innego "beatlemania". To było coś i tego nie neguję. Chyba tylko Król miał lepsze rezultaty. :)

Awatar użytkownika
kerajh
Posty: 1010
Rejestracja: 16 cze 2007, 17:58
Lokalizacja: Hajnówka

Post autor: kerajh » 21 mar 2008, 12:26

Właśnie słucham jakiś czas albumu A Hard Day's Night lubię takie proste i melodyjne granie. Nie powiedziałbym, że są przeceniani.

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8856
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 21 mar 2008, 12:29

Szczególnie jak boysband grali na Revolver, Sgt. Pepper i dalej...
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Fjasz
Posty: 2081
Rejestracja: 10 lip 2007, 11:41
Lokalizacja: Świebodzin

Post autor: Fjasz » 21 mar 2008, 12:36

Tomaaz pisze:Za to jak się posłucha Zeppelinów, Floydów czy nowej fali to tak to cholera do Beatlesów podobne, że aż strach. :)
Na pierwszej płycie Floydów słychać wpływy Beatlesów, szczególnie w sferze wokalnej. Nie mówię, że to źle, wręcz przeciwnie "The Piper (...)" to mój ulubiony album Floydów.

A co do Beatlesów to lubię czasem posłuchać, ale nie jestem jakimś wielkim fanem. Podobają mi się szczególnie te zahaczające o psychodelię utwory.
[color=violet]Wybitnie Nielubiany[/color]

[url=http://imageshack.us][img]http://img373.imageshack.us/img373/1444/komitetgr1.png[/img][/url]

Tomaaz

Post autor: Tomaaz » 21 mar 2008, 22:02

wilczywilk pisze:Szczególnie jak boysband grali na Revolver, Sgt. Pepper i dalej...
Napisałem, że boysbandem byli na początu kariery (a co, może nie?), a Revolver, Sgt. Pepper i dalej to nie początek ich kariery.

Fjasz napisał, że ich wpływy słychać na debiucie Pink Floyd, słyszałem też, że Sgt. Pepper to najbardziej rewolucyjna i wpływowa płyta wszechczasów. Płyta The Beatles ukazała się 1 czerwca 1967 r., w tym samym miesiącu (lub trochę wcześniej - znlazałem różne informacje) wyszedł pierwszy album Pink Floyd. Hendrix debiutował o miesiąc wcześniej. No więc jak to było? Ktoś może powiedzieć, że wcześniej był Revolver, ale, sorry, ta płyta może była i przełomowa, ale tylko w karierze The Beatles, nie w historii muzyki w ogóle. Przynajmnie tak to słychać po latach. Nie ważne zresztą kto się kim inspirował (inni Beatlesami czy Beatlesi tymi innymi), ważne, że po latach wpływ Beatlesów jest w o wiele mniejszym stopniu słyszalny niż innych wielkich z tamtych lat.

Tak naprawdę Beatlesi byli mistrzami motywu muzycznego - krótkiego, melodyjnego, wpadającego w ucho. Wszyscy znają refren "She loves you", nikt nie pamięta jakie tam są zwrotki, to samo "All you need is love". "Hey Jude" byłby niczym bez tego końcowego powtarzanego motywu. "Yellow submarine" czy "Let it be", to też utwory oparte na świetnych krótkich motywach, do których dopisano niekoniecznie tak samo dobrą resztę.

Ja nie twierdzę, że Beatlesi to był beznadziejny zespół, twierdzę jedynie że jest przeceniany. Aha. Na wypadek gdyby się ktoś czepiał - poznałem chyba wszystkie płyty Beatlesów (skamielina totalna) i moja opinia nie jest zbudowana na znajomości jedynie kilku ich najbardziej znanych utworów.

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8856
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 21 mar 2008, 22:07

Elvis też był przeceniany. I co z tego?
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

ODPOWIEDZ