King Crimson

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 31 mar 2008, 22:22

Tomaaz pisze: Gdybyś podał, kto poszedł tą drogą i jak duży był tego zasięg, to byłby mocny argument.
Ale wartości danego dzieła absolutnie nie mierzy się ilością jego naśladowców. A może nawet wręcz przeciwnie - im coś lepsze, bardziej wyrafinowane i bardziej charakterystyczne tym trudniej jest to naśladować.
No skoro sam Fripp tak twiedzi... :lol: Gdybyśmy oceniali twórczość muzyków sugerując się tym, co oni sami o niej mówią, to mielibyśmy pewnie same arcydzieła w historii. :lol:
Wątpię. Najlepszym przykładem jest Allan Holdsworth - dla mnie jeden z największych geniuszy muzycznych a jednocześnie człowiek chorobliwie skromny i niepewny siebie.

Zauważ, że Fripp w wypowiedzi którą przytoczył Arillio nie mówił, że Court to 'najlepszy album w historii', tylko że to 'najlepszy album w historii King Crimson', to dwie różne rzeczy. A King Crimson to zespół -legenda więc głupotą byłoby nie liczyć się z tym co o jego twórczości człowiek który jest w nim najważniejszą postacią... Negujesz wartość albumu In the Court czy King Crimson jako zespołu?
No i zostałem przez "karmazynowe berety" zlinczowany. Laughing Nie ma to jak fanatycy. Laughing
Istnienie tych 'fanatyków', a jest ich sporo, to kolejny dowód na wpływ jaki na ludzi wywiera ta płyta...
Music over my head.

Tomaaz

Post autor: Tomaaz » 31 mar 2008, 22:59

Hipis pisze:Jesli ktos temu zaprzecza to rownie dobrze moze zyc w przekonaniu ze moglby sluchac black metalu nawet wtedy gdyby nie bylo the beatles albo sex pistols.
Ha ha ha! :lol: Trzeba było od razy, że ty z tych! "Bez Beatlesów nie byłoby muzyki" itp. Daj spokój (czemu nie odezwałeś się w temacie o The Beatles?).
Cercamon pisze:Ale wartości danego dzieła absolutnie nie mierzy się ilością jego naśladowców. A może nawet wręcz przeciwnie - im coś lepsze, bardziej wyrafinowane i bardziej charakterystyczne tym trudniej jest to naśladować..
Ale ja przcież cały czas akcentuję, że nie chodzi mi o subiektywną, jednostkową wartość tego dzieła, tylko o opinie o rewolucyjnym wpływie tego albumu na późniejszą muzykę. A to właśnie mierzy się naśladowcami, przede wszystkim tymi, którzy podchwytują pewne idee i rozwijają je. Ja uważam, że jedynie "21st Century Schizoid Man" odbija się echem w późniejszej muzyce. Fakt, nie jestem znawcą art-rocka, więc nie wiem jak sprawy mają się na tym podwórku.

Awatar użytkownika
Cercamon
Posty: 437
Rejestracja: 29 cze 2007, 0:18
Lokalizacja: Wardenclyffe Tower

Post autor: Cercamon » 31 mar 2008, 23:09

Tomaaz pisze: Ale ja przcież cały czas akcentuję, że nie chodzi mi o subiektywną, jednostkową wartość tego dzieła, tylko o opinie o rewolucyjnym wpływie tego albumu na późniejszą muzykę.
Ja tam odnoszę cały czas wrażenie, że próbujesz zanegować wartość tego albumu na wszystkich możliwych frontach... A wpływ na późniejszą muzykę naprawdę trudno jest obiektywnie zmierzyć i ocenić. Ba, moim zdaniem jest to niemożliwe, jedynym argumentem mogą tu być opinie krytyków (do których podchodzę raczej nieufnie) i ilość twórców którzy przyznają się do inspiracji danym dziełem (a w przypadku CotCK jest ich z pewnością cała masa...).
Music over my head.

Tomaaz

Post autor: Tomaaz » 01 kwie 2008, 0:03

Cercamon pisze:Ja tam odnoszę cały czas wrażenie, że próbujesz zanegować wartość tego albumu na wszystkich możliwych frontach...
Ile razy mam powtarzać, że nie? Mówię: pierwszy kawałek - genialny, drugi - przyjemny, reszta - jak dla mnie słaba. Nie twierdzę, że ta muzyka nie może kogoś poruszać do głębi. Uwierz mi, słyszałem wiele gorszej muzyki i gdyby wszystkie albumy były conajmniej takie jak ten, to byłoby bardzo fajnie.
Cercamon pisze:...jedynym argumentem mogą tu być opinie krytyków (do których podchodzę raczej nieufnie)
Bzdura. Większość tzw. krytyków nie umie spojrzeć na muzykę od muzycznej strony. Najczęściej rozpisują się o tekstach lub zwracają uwagę na socjologiczne czy kulturowe konteksty. Muzyczna warstwa zostaje totalnie spłycona i potraktowana tak powierzchownie, że szkoda gadać. Osoby, które grają lub mają pojęcie o dźwiękach (niekoniecznie muszą być muzykami) widzą to od razu - sam twierdzisz, że podchodzisz do sprawy z dystansu.
Cercamon pisze: i ilość twórców którzy przyznają się do inspiracji danym dziełem (a w przypadku CotCK jest ich z pewnością cała masa...).
Tu w sumie zgoda, ale czasami ktoś przyznaje się do inspiracji danym zespołem czego w jego muzyce nie słychać (słychać natomiast inspirację zupełnie innym zespołem). Ja zdecydowanie częściej słyszę o debiucie King Crimson ze strony dziennikarzy, "krytyków" (zobacz jak wygląda sytuacja nawet na tym forum - gdyby nie moje "wtargnięcie" to temat o King Crimson byłby skromniuteńki). Muzycy często mówią o tym zespole, bo wypada go znać lub ciekawi ich jako zjawisko. Mój znajomy (który gra teraz w zespole rozkręcającym karierę) powiedział mi kiedyś, że, mimo, iż muzyka kapeli Frippa nie kręci go jakoś specjalnie, chciałby zobaczyć King Crimson na żywo, bo -z jednej strony - w końcu to King Crimson; z drugiej - ciekawi technicznie muzycy. Ja np. bardzo lubię zespół Primus, który był zjawiskowy i jako taki budził zainteresowanie wielu muzyków i nie tylko. Ale gdyby mi ktoś powiedział, że Primus wywarł wpływ na późniejszą muzykę, to, mimo mojej sympatii do kapeli, popukałbym się w czoło. Te rzeczy trzeba odróżniać.

Awatar użytkownika
Bronson
Posty: 1172
Rejestracja: 27 mar 2008, 16:48
Lokalizacja: Tam gdzie nawet Kruk nie rzuca Kości

Post autor: Bronson » 01 kwie 2008, 0:41

Szczerze nie wyobrażam sobie dzisiejszej muzyki bez King Crimson. Muzyki ktora wywarła pozytywne, negatywne i mieszane uczucia na wszystkich którzy postanowili się w nią zagłębić. Klasyk czy tego chcemy czy nie....
[color=#000040]"Jazz[/color] [color=#0000BF]Is[/color] [color=#004000]Not[/color] [color=#004080]Dead[/color], [color=#008000]It[/color] [color=#400000]Just[/color] [color=#FF4000]Smells[/color] [color=#FF0080]Funny"[/color]
http://www.myspace.com/dawidcedro

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 01 kwie 2008, 1:55

Z twórczości King Crimson przekonuje mnie wyłącznie album "Red" (w całości), a moim ulubionym utworem jest "Starless and Bible Black". Dostaję od tego dreszczy.

Podoba mi się jeszcze "Discipline".

Reszty twórczości King Crimson (z drobnymi wyjątkami) da się posłuchać, jest to niezła muzyka, tyle, że nie do końca z mojej bajki.
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
Volte_Face
Posty: 742
Rejestracja: 05 sty 2008, 20:15

Post autor: Volte_Face » 01 kwie 2008, 10:13

Jak nie King Crimson, jak nie debiut "In The Court...", to jakie twoim zdaniem albumy przełomu lat 60/70 są dla według ciebie Tomaaz prekursorskie i które wywarły największy wpływ na twórczość przyszłych lat? (oczywiście ciągle mowa tu o progrsji).

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 01 kwie 2008, 11:37

NiecnyKsiaze pisze:Z twórczości King Crimson przekonuje mnie wyłącznie album "Red" (w całości), a moim ulubionym utworem jest "Starless and Bible Black". Dostaję od tego dreszczy.
Waszmość miał na myśli "Starless"? ;)
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

zxcvbnmasdqwe
Posty: 3780
Rejestracja: 27 cze 2006, 8:44
Lokalizacja: Lublinowo

Post autor: zxcvbnmasdqwe » 01 kwie 2008, 12:43

Volte_Face pisze:
co nie zmienia faktu że można tego nie widzieć. Art rock art rockiem, ale mnie też ta płyta za bardzo nie "bierze". Nie mogę się do tego przekonać.
Tu nawet nie chodzi o gusta, bo człowieka nie zmusisz.
Chodzi bardziej o uznanie pewnych autorytetów, a ta płyta na pewno takim autorytetem jest dla wielu kapel nie tylko spod znaku prog-rocka. Możesz zwymyślać, obrzucać inwektywami i impertynencko się o niej wyrażać, ale negując jej pozycję i status ośmieszasz sam siebie (to tak do ogółu;P).
wyrosłem z obrzucania inwektywami.
Nie wszystko musi mi się podobać. Jak napiszę że np. nie lubię muzyki Chopina i dla mnie to dno - to co ?
Mój gust. Kropka. Tak też jest z King Crimson. Wiem że Fripp jest uznawany za geniusza i ogólnie ich płyty to ponoć mistrzostwo art rocka. Ale to nie znaczy że mam to lubić, bo jest uznawane za 99,9 % ludzi za coś wspaniałego. Z King Crimson podoba mi się tylko shizoid man i Elephant talk. Reszta zwyczajnie do mnie nie trafia. Ok - wiem że są uznani, wielcy, jazz - rock, bla bla bla, ale mi się to nie podoba :wink:
teksty pisane przez [color=#00BF00]zxcvbnmasdqwe[/color] są tekstami pisanymi przez [color=#00BF00]zxcvbnmasdqwe[/color]

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 01 kwie 2008, 15:14

Kubolski pisze:
NiecnyKsiaze pisze:Z twórczości King Crimson przekonuje mnie wyłącznie album "Red" (w całości), a moim ulubionym utworem jest "Starless and Bible Black". Dostaję od tego dreszczy.
Waszmość miał na myśli "Starless"? ;)
Tak. Mylą mi się te tytuły, bo w "Starless" słyszymy słowa "Starless... and bible black", chyba mnie pamięć nie myli?!
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
Kubolski
Posty: 2517
Rejestracja: 03 lis 2007, 15:01
Lokalizacja: KUMAMA
Kontakt:

Post autor: Kubolski » 01 kwie 2008, 19:16

Ależ owszem. Za to w utworze "Starless and Bible Black", o ile mnie pamięć nie myli, w ogóle nie słychać żadnych słów ;)
[url=http://myspace.com/kumamaband][img]http://img367.imageshack.us/img367/1305/kumamasa4.jpg[/img][/url]

Awatar użytkownika
Volte_Face
Posty: 742
Rejestracja: 05 sty 2008, 20:15

Post autor: Volte_Face » 01 kwie 2008, 19:59

Nie wszystko musi mi się podobać. Jak napiszę że np. nie lubię muzyki Chopina i dla mnie to dno - to co ?
Mój gust. Kropka. Tak też jest z King Crimson. Wiem że Fripp jest uznawany za geniusza i ogólnie ich płyty to ponoć mistrzostwo art rocka. Ale to nie znaczy że mam to lubić, bo jest uznawane za 99,9 % ludzi za coś wspaniałego. Z King Crimson podoba mi się tylko shizoid man i Elephant talk. Reszta zwyczajnie do mnie nie trafia. Ok - wiem że są uznani, wielcy, jazz - rock, bla bla bla, ale mi się to nie podoba
Tylko że ja napisałem wyraźnie, że o nie chodzi tu o gusta, a jakiś szacunek dla płyty, która odcisnęła swe piętno na muzyce wogóle. Ale po co się będe powtarzał...

Tomaaz

Post autor: Tomaaz » 01 kwie 2008, 20:45

Volte_Face pisze:Jak nie King Crimson, jak nie debiut "In The Court...", to jakie twoim zdaniem albumy przełomu lat 60/70 są dla według ciebie Tomaaz prekursorskie i które wywarły największy wpływ na twórczość przyszłych lat? (oczywiście ciągle mowa tu o progrsji).
Załóż stosowny temat, to zapewne się wypowiem. Tutaj jest kącik King Crimson i nie ma sensu robić z niego ogólnej dyskusji o muzyce z tamtych lat.

Pozdrawiam! :)

Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 01 kwie 2008, 21:53

Kubolski, powiem uczciwie, że King Crimson słuchałem sporo więcej dawno temu, w czasach kiedy mnie punkowca parę grupek znajomych edukowało w różnych innych odmianach muzyki -- czego nie żałuję. Ogólnie King Crimson poza paroma rzeczami mnie nie zachwycał, podobnie jak większość zespołów art-rockowych. Zbyt nadęte i ckliwe to dla mnie było, przekombinowane. Ale płyta "Red" mnie zachwyciła, kupiłem sobie nawet kasetę i mam ją do dziś, słuchając jej, kiedy chcę się trochę p0dołować ;-) "Discipline" wspominam dobrze. Niemniej, nie jest tak, żebym znał KC na pamięć ;-)

Dzięki za poprawki, w każdym razie.
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

zxcvbnmasdqwe
Posty: 3780
Rejestracja: 27 cze 2006, 8:44
Lokalizacja: Lublinowo

Post autor: zxcvbnmasdqwe » 02 kwie 2008, 7:26

Volte_Face pisze:
Nie wszystko musi mi się podobać. Jak napiszę że np. nie lubię muzyki Chopina i dla mnie to dno - to co ?
Mój gust. Kropka. Tak też jest z King Crimson. Wiem że Fripp jest uznawany za geniusza i ogólnie ich płyty to ponoć mistrzostwo art rocka. Ale to nie znaczy że mam to lubić, bo jest uznawane za 99,9 % ludzi za coś wspaniałego. Z King Crimson podoba mi się tylko shizoid man i Elephant talk. Reszta zwyczajnie do mnie nie trafia. Ok - wiem że są uznani, wielcy, jazz - rock, bla bla bla, ale mi się to nie podoba
Tylko że ja napisałem wyraźnie, że o nie chodzi tu o gusta, a jakiś szacunek dla płyty, która odcisnęła swe piętno na muzyce wogóle. Ale po co się będe powtarzał...
ale ja szacunek mam, tyle tylko że mi się ta płyta nie podoba. KPW ?
A taki słuchacz jazzu i muzyki klasycznej z miejsca ma lubić reign in blood, bo to kamień milowy thrash metalu ? Bo z tego co piszesz - chyba tak...
tak czy siak - wkład KC rozumiem, ale nie przepadam za zespołem.
teksty pisane przez [color=#00BF00]zxcvbnmasdqwe[/color] są tekstami pisanymi przez [color=#00BF00]zxcvbnmasdqwe[/color]

ODPOWIEDZ