Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

kryho
Posty: 1437
Rejestracja: 01 cze 2007, 12:55
Lokalizacja: she was drinking
Kontakt:

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: kryho » 03 cze 2009, 16:56

tarkwiniusz2 pisze:Skoro wiekszość z nas go nie lubi - to dobrze :D Nara Stevie jak cos ci się uda nagrać to daj znać, ja wracam do swojego garażu i knajpy.
No i przedstawiam gitarowy raj Vai'a (ahh pieniążki, pieniążki) :gitara: :gitara: :gitara:
hahaha... :D
Twoja zawiść jest zabawna. Porozmawiamy jak...no za parę lat :)
Jestem pewien, że gdybyś dorobił się na muzyce takich pieniążków ciężką pracą zebrałbyś podobną kolekcję bo to jest coś co znaczy dla muzyka tyle, co dla zawodowego kierowcy rajdowego kolekcja samochodów, a nawet więcej, bo to narzędzia pracy, chociaż jest to czasem chęć posiadania kolejnej zabawki swojej sygnatury, co dla większości z nas stanowi spory wydatek. Typowa ideologia młodego grajka nie świadomego normalnego stanu rzeczy, jakim jest zarabianie pieniędzy na muzyce...przecież to śmierdząca uwłaczająca komercja,nie?
Potarzam jeszcze raz: nie lubienie czyjejś muzyki bo nam 'nie leży' a świadomość tego co ktoś robi to różne rzeczy. Ja np nie przepadam za Hendrixem ale wiem za co go cenię.
telewizor Beco 28', suszarka Super Dryer 1800, golarka Braun, telefon LG cookie, pralka Ardo A600X, lodówka Mastercook, rowery Merida Matts Sport 300, Merida Speeder T3, Amulet Route 35

http://www.myspace.com/kryho
http://www.youtube.com/user/kryho

Awatar użytkownika
Bronson
Posty: 1172
Rejestracja: 27 mar 2008, 16:48
Lokalizacja: Tam gdzie nawet Kruk nie rzuca Kości

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: Bronson » 03 cze 2009, 19:10

No dokładnie, dorobił się na muzyce to czemu miałby sobie nie sprawić pokoju pełnego gitar ?
W końcu mu sie to należy bo zapracował na to.
Dla mnie mógłby być nawet gejem i jeżeli by mi się podobała jego muzyka to i tak bym ją słuchał, a że mi się nie podoba to nie słucham ale szanuje to co zrobił.
Jeżeli ktoś nie lubi kogoś tylko ze względu czysto materialnej zazdrości to już nie jest problem gustu czy słuchu, ino problem z samym sobą.
[color=#000040]"Jazz[/color] [color=#0000BF]Is[/color] [color=#004000]Not[/color] [color=#004080]Dead[/color], [color=#008000]It[/color] [color=#400000]Just[/color] [color=#FF4000]Smells[/color] [color=#FF0080]Funny"[/color]
http://www.myspace.com/dawidcedro

Awatar użytkownika
tarkwiniusz2
Posty: 44
Rejestracja: 11 maja 2009, 19:57
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: tarkwiniusz2 » 03 cze 2009, 20:51

Bronson pisze:No dokładnie, dorobił się na muzyce to czemu miałby sobie nie sprawić pokoju pełnego gitar ?
W końcu mu sie to należy bo zapracował na to.
Dla mnie mógłby być nawet gejem i jeżeli by mi się podobała jego muzyka to i tak bym ją słuchał, a że mi się nie podoba to nie słucham ale szanuje to co zrobił.
Jeżeli ktoś nie lubi kogoś tylko ze względu czysto materialnej zazdrości to już nie jest problem gustu czy słuchu, ino problem z samym sobą.
Nie Bronson to nie kwestia problemu z samym sobą, bowiem pieniążki idzie zarobić, aczkolwiek ciężką pracą. To kwestia braku docenienia innych, a skupieniu sie na ogólnoświatowym wzorcu gitarzysty doskonałego jakim jest Vai, który jak dla mnie* wypalił sie i odcina kupony. Ale prawda jest taka - prawie wszyscy na jego miejscu (czyt. zarabiali by taka kase i byli tak sławni) robili by to samo ;]

*jak dla mnie czyli moja opinia czyli nie sypcie mi kontr - argumentami.

Pozdrawiam Tarkwiniusz2 :wink:
Tak chyba lepiej...

Awatar użytkownika
rzemon
Zasłużony
Posty: 2461
Rejestracja: 28 sty 2007, 20:59
Lokalizacja: Minsk Mazowiecki

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: rzemon » 03 cze 2009, 20:56

Nie wiedziałem, gdzie umieścić ten komentarz, bo pasuje do dwóch dyskusji na raz... W końcu napisałem w temacie o Gilbercie, ale tutaj dam link, bo to w zasadzie komentarz do tego, co piszecie tutaj.

http://forum.magazyngitarzysta.pl/viewt ... 75#p237675
Młodafoka of da jer.

Awatar użytkownika
tarkwiniusz2
Posty: 44
Rejestracja: 11 maja 2009, 19:57
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: tarkwiniusz2 » 03 cze 2009, 21:20

No tak Gilbert też ma sklep muzyczny w domu...(Riff się chowa ;P) Tak czy tak Paula lubię, a Vai'a jak wiadomo mniej. A popularność Steva mozna ocenić chociażby po ilości postów w obu tematach. :wink: I tak nie bardz0 "pojechałem po ilości gitar", bardziej chciałem wstawić jako ciekawostkę. Ktoś zinterpretował to jako zazdrość, i oczywiście ma rację. Kto nie zazdrości tym panom gitar... Który może przejść obok i pozostać obojętny? Myślę że nikt. Własne zdanie to czasem obciach, jednak obojetność to hańba.

Jak zwykle serdecznie pozdrawiam was przyjaciele :wink:

Rzemon nie pociągaj mnie do odpowiedzialnosci też w obu tematach pisałeś.
Tak chyba lepiej...

Awatar użytkownika
Grocki
Posty: 207
Rejestracja: 11 kwie 2008, 14:30
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: Grocki » 04 cze 2009, 0:17

Dziś bylem na koncercie Arte dei Suonatori. I tak sobie myślę ze w baroku to dopiero trzeba było być shredderem. I do tego po kilka godzin stroić instrument... Ale to taki moj maly OT


Pozdrawiam.
www.aqq.band.pl

Łajza
Posty: 68
Rejestracja: 09 mar 2009, 21:34

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: Łajza » 06 cze 2009, 1:44

Vai live - to taki muzyczny cyrk. Muzyka to sztuka a to co mozna zobaczyc np. na Live at Astoria London to muzyczny cyrk a ze sztuką nie ma to za wiele wspolnego.
Vai w studio - plyty wydaje beznadziejne. Poznalem je dobrze lata temu kiedy fascynowalem sie tymi tzw. "wirtuozami" i generalnie to z 1 czy 2 kawalki na plyte u Vaia cos tam prezentuja w sensie Muzyki. Reszta to tylko kupa supertechnicznego (w sensie zarówno manualnym jak i sprzetowym) (wulg.).
Ktos tam wczesniej zarzucił niezły dowcip w stylu: "Satriani to geniusz melodii" czy jakos tak;-) Chyba raczej melodyjek w stylu "wlazł kotek na płotek" które to zawsze upiększa całą tą swoją zasłoną dymną złożoną z różnych efekcików zeby w uszach lamerów zabrzmiało to jak cos wiekszego...
"There is no dark side of the moon, really... as a matter of fact it's all dark"

Awatar użytkownika
Bronson
Posty: 1172
Rejestracja: 27 mar 2008, 16:48
Lokalizacja: Tam gdzie nawet Kruk nie rzuca Kości

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: Bronson » 07 cze 2009, 0:05

grzzz grzzz grzz tak zwane. Dla każdego coś innego, proste. Z czasem z tego ludzie wyrosną a potem....a potem.....
[color=#000040]"Jazz[/color] [color=#0000BF]Is[/color] [color=#004000]Not[/color] [color=#004080]Dead[/color], [color=#008000]It[/color] [color=#400000]Just[/color] [color=#FF4000]Smells[/color] [color=#FF0080]Funny"[/color]
http://www.myspace.com/dawidcedro

Łajza
Posty: 68
Rejestracja: 09 mar 2009, 21:34

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: Łajza » 07 cze 2009, 2:00

a potem a potem... dorosną do Zappy? Moze ale to dotyczy moi zdaniem wielu innych pierwowzorowow i ogolnie muzyki bez podzilu na kategorie i stopien "wirtuozerii". Czysty artyzm. Teraz mialemtakie cos na fali jakies tam dyskusji o Frusciante - ze zacxzolem grac "Under", kiedys lata temu gralem na akustyku tylko wstep i pierwwze dwa takty - jakos tak mi tylko podeszlo - i stwierdzam ze to jest cos XXXxx . Chcialbym kiedykowiek w zycoi w ten spodob [pczuc akordy z pomieszanymi skladnikami.
Ps. sorry za ewnntualne orty ale jestem zwupenie innym stanie swiadomoscui... pozdro i nra czesc!
"There is no dark side of the moon, really... as a matter of fact it's all dark"

kryho
Posty: 1437
Rejestracja: 01 cze 2007, 12:55
Lokalizacja: she was drinking
Kontakt:

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: kryho » 07 cze 2009, 8:59

...że co? :wink: :D
telewizor Beco 28', suszarka Super Dryer 1800, golarka Braun, telefon LG cookie, pralka Ardo A600X, lodówka Mastercook, rowery Merida Matts Sport 300, Merida Speeder T3, Amulet Route 35

http://www.myspace.com/kryho
http://www.youtube.com/user/kryho

Awatar użytkownika
siwiludzie
Posty: 142
Rejestracja: 19 sie 2007, 12:29
Lokalizacja: Ustka

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: siwiludzie » 07 cze 2009, 10:05

O jeden beer za daleko... :lol: :lol: :lol:
Fender Stratocaster Jeff Beck + Kahler tremolo
Carvin Legacy 3
TC Electronic NOVA SYSTEM
Line6 Pod X3 Live

Awatar użytkownika
anikton
Posty: 489
Rejestracja: 24 maja 2009, 10:50
Lokalizacja: London/Haga/Gorzow

Re:

Post autor: anikton » 07 cze 2009, 10:46

Adamus pisze:Tandenty efekciarz? Dobrać odpowiednie efekty do nastroju i sytuacji też jest sztuką, więc jeżeli ktoś to potrafi robić to na pewno tym kimś jest Steve Vai. Może niektórym się wydaje, że jest tandetnym efekciarzem, może dlatego, że nie potrafią zrozumieć jego muzyki. W rzeczywistości jest ona trudna do zinterpretowania, jest skomplikowana i posiada głębię. Oczywiście pewne utwory, zagrania są nieudane (np. ja mówię na nie, że są robione na szybko, na odwal), ale taki gitarzysta może sobie na to pozwolić. Zresztą co się będę rozpisywał. W końcu to jego sprawa co tak naprawdę gra. Najwyżej zbankrutuje, bo ludzie nie będą kupowali jago płyt. Chociaż nie sądzę, żeby kiedykolwiek tak się stało. Vai wypracował sobie taki styl, że należy mu oddać tylko pokłon. Pozdrawiam.


Czy ja wiem? W pewnym stopniu w tym szalenstwie jest metoda. Ja osobiscie mimo ze strasznie podobaja mi sie wszelkiej odmiany JEM <ktos pisal o dziurze w gitarach z niesmakiem? > sam odbieram Steve niekiedy jako takiego 'Szatanskiego muzyka' z Crossroad, u ktorego virtuozerka przeskakiwala ponad wyobraznie muzyczna. Wg mnie w wielu utworach Joe S. bije go na glowe. Sa przystepniejsze ,,oszczedniejsze'' niejako a przez to latwiejsze do odbioru. Dlatego dla wielu mlodych ktorym wydaje juz sie ze cos umieja i rozumieja Vai mieni sie jako cyrkowiec. Niemniej jednak do Vai'a trzeba dojrzec, by moc docenic w pelni dokonania, brzmienia, jego wklad w muze.
Dla mnie osobiscie wazna data byl 1995.Pamietam jak chyba Jelowicki z kolesiami testowali multiefekt Vai'a w Wrocku na Intermediach <bylem wtedy lebkiem nastoletnim, ktory wymarzyl kupic sobie ZAK'a lub PRESTO bo lutniczy Les Paul mi nie starczal, szukalem wyscigowki haah>. Dotknelem JEM'a, wysluchalem chlopakow na efektach i to mnie przekonalo do VAI'a . Runelem i sie zakochalem. ,Passion & Warfare, to do dzisiaj u mnie wazna pozycja tak jak ,Extermist' czy ,Surfin with the Alien' . I mimo cyrkowosci Steve'a - bo musicie zauwazyc te roznice na koncertach pomiedzy Satrianim a nim to bedzie to dla mnie KTOS. Hehe , jeszcze tylko pare dni do jego koncertu i warsztatow gitarowych tu w Londynie na LONDON MUSIC INTERNATIONAL SHOW 09 :) zamierzam dobrze sie bawic :) Miloby bylo wychylic z kims z forum ;) w przerwie macanctwa :D
Ide w sobote, zapraszam

http://www.londoninternationalmusicshow.com/
Ostatnio zmieniony 11 cze 2009, 12:11 przez anikton, łącznie zmieniany 3 razy.
[color=#004000]Hamer Californian[/color]/[color=#404000]Fender Koa/[/color][color=#804000]Fendki MiM/MiJ/Squiery MiJ/MiK[/color]Yamaha 821dx/RGX321/Yamaha Telecaster 302- co nie mam, sprowadze ;)

Awatar użytkownika
anikton
Posty: 489
Rejestracja: 24 maja 2009, 10:50
Lokalizacja: London/Haga/Gorzow

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: anikton » 07 cze 2009, 11:28

metelik pisze:hrhrhrhr pewnie to samo mowili o mocarcie, cudownym muzycznym dziecku, kompozytorzy epoki,, ze popisuje sie, ze za duzo nut, tak samo jak vai sie bawil dzwiekiem,,
mocarta lubie a vaia nie,, ale ja dziwny jestem

with my best wishes
tomasz
moCart od mocarny? :) :mrgreen:
Mozart bo chyba pisales o Wolfgang Amadeus Mozart -kompozytorze nie? :shock: Nazwiska sa nieodmienne a niemieckie Z czyta sie jak C. Z szacunkiem Panie. Literowki ok ale bez przesady, to traci o laicyzm. W postach mozna powolywac sie na Jamesa Hamfielda <wybaczcie> z Matalika <po stokroc wybaczcie> no ale jaki przekaz postu wtedy bedzie? :) :roll:
[color=#004000]Hamer Californian[/color]/[color=#404000]Fender Koa/[/color][color=#804000]Fendki MiM/MiJ/Squiery MiJ/MiK[/color]Yamaha 821dx/RGX321/Yamaha Telecaster 302- co nie mam, sprowadze ;)

Awatar użytkownika
siwiludzie
Posty: 142
Rejestracja: 19 sie 2007, 12:29
Lokalizacja: Ustka

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: siwiludzie » 07 cze 2009, 15:00

Vai to po prostu fachowiec z najwyższej półki, który fantastycznie umie zapakować swoje produkty! :D
Fender Stratocaster Jeff Beck + Kahler tremolo
Carvin Legacy 3
TC Electronic NOVA SYSTEM
Line6 Pod X3 Live

kryho
Posty: 1437
Rejestracja: 01 cze 2007, 12:55
Lokalizacja: she was drinking
Kontakt:

Re: Steve Vai - geniusz czy tandenty efekciarz?

Post autor: kryho » 07 cze 2009, 16:49

anikton pisze:W postach mozna powolywac sie na Jamesa Hamfielda <wybaczcie> z Matalika <po stokroc wybaczcie> no ale jaki przekaz postu wtedy bedzie? :) :roll:
wybaczam :D jak dla mnie możesz pisać Machalica zamiast Metallica, ja i tak ich nie rozróżniam.
telewizor Beco 28', suszarka Super Dryer 1800, golarka Braun, telefon LG cookie, pralka Ardo A600X, lodówka Mastercook, rowery Merida Matts Sport 300, Merida Speeder T3, Amulet Route 35

http://www.myspace.com/kryho
http://www.youtube.com/user/kryho

ODPOWIEDZ