Różnice między tanimi a drogimi gitarami.

Rozmowy dotyczące gitar elektrycznych.
Awatar użytkownika
Brando
Posty: 822
Rejestracja: 05 sty 2008, 0:17
Lokalizacja: Londyn

Post autor: Brando » 11 cze 2008, 10:21

wilczywilk pisze:Cała kwestia odnosi się nie tylko do gitar.
Oj tak :) A szczytem"perwersji" jest znana chyba wszystkim kiełbasa sucha krakowska, która nie dość że została "skonstruowana" wyłącznie z mięsa drobiowego(sic!), to jeszcze zawiera go zaledwie 65 procent :) David Copperfield tak nie potrafi ;)
http://roqfort666.blogspot.com/

lolo
Posty: 445
Rejestracja: 03 cze 2008, 20:53

Post autor: lolo » 11 cze 2008, 12:00

Wszystkie produkty są dostosowane do praw handlu. Kiedyś jak juz kolega powyżej wspomniał robiono rzeczy, zeby działały jak najdłuzej, dlatego sprawdzały sie przez kilkadziesiąt lat. Dzisiaj robi się je na kilka lat, aby sie rozleciały, a człowiek poszedł i kupił nowe i znowu zapłacił. Ustala sie nawet czas promocji produktu, jak sługo bedzie na rynku itp. Wszystko, żeby zarobić jak najwięcej. To tak ogólnie o wszsytkich produktach napisałem. Cóż to są wady postepu i wszelkich ułatwień. :wink:

Ale co do tematu, to uważam, że w zasadzie dobre wiosło zaczyna sie od 3 patyków. :roll:

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 11 cze 2008, 12:13

no to do konkretów w temacie, czyli czym sie różnią tańsze od droższych.
proponuję tak to rozegrać:
załóżmy, ze bierzemy w łapy gitarę. nic o niej nie wiemy, nie ma żadnych napisów, nie jest to znany model znanej firmy. mamy ją wycenić. któtko: na co zwracamy uwagę? jaki test?

ja bym zagrał na czystm brzmieniu parę dźwięków w okolicach 17-20 progu. jak są ciągnące się, okrąglutkie dzwoneczki - git. jak się nie da - siara.
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

lolo
Posty: 445
Rejestracja: 03 cze 2008, 20:53

Post autor: lolo » 11 cze 2008, 12:38

Kolega smoklewski nasunął mi ciekawy pomysł. Większosć tutaj grała na kilku wiosłach, więc moze macie jakieś sposoby na ogranie nowej gitary i zarazem sprawdzenie czy jest dobra, gdy nabywacie nową.

Już z postu powyżej pierwsza rada, to ograć na wysokich progach. :P

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 11 cze 2008, 13:00

Cholewka, to miałbym problem z tą gitarą z lewej żeby pograć na 17-20 progu :D

Obrazek
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Awatar użytkownika
JA_cek
Doradca
Doradca
Posty: 791
Rejestracja: 10 paź 2007, 16:23
Lokalizacja: Jelenia Góra/Wrocław
Kontakt:

Post autor: JA_cek » 11 cze 2008, 13:46

Eee tam problem :D
ostatnio słyszałem kogos pomykajacej na całkowicie bezprogowym klasyku :D dla mnie bomba, a taka wersja bez progów powyżej XII to baaardzo ciekawy pomysł :D

A żeby było na temat: Droższa gitara, to droższe, starannie wyselekcjonowane materiały, głównie kwestia drewna. Sezonowane a suszone w suszarce drewno, to inna bajka, a sklejki do tego już w ogóle nie można porównać. Na cenę maja też wpływ takie pierdółki jak: gniazda, potencjometry - o pickupach nie wspominam - ale to już można i warto wymieniać, bo switchcraft kosztuje tylko 12 zyli, a rozwiązuje problem trzasków i innych takich.

Pozdrówka po długiej ciszy - popsułem sobie internet w domu i nie mogę dojść z nim do ładu, a jako administrator sieci nie mam do kogo zanieść reklamacji :D

Ooz
Posty: 468
Rejestracja: 13 paź 2007, 2:36

Post autor: Ooz » 11 cze 2008, 14:08

jak popsules jak u mnie dziala?! ;p


nie moglem sie powstrzymac

punisher38
Posty: 51
Rejestracja: 21 kwie 2008, 18:23

Post autor: punisher38 » 12 cze 2008, 14:44

lolo pisze:Wszystkie produkty są dostosowane do praw handlu. Kiedyś jak juz kolega powyżej wspomniał robiono rzeczy, zeby działały jak najdłuzej, dlatego sprawdzały sie przez kilkadziesiąt lat. Dzisiaj robi się je na kilka lat, aby sie rozleciały, a człowiek poszedł i kupił nowe i znowu zapłacił. Ustala sie nawet czas promocji produktu, jak sługo bedzie na rynku itp. Wszystko, żeby zarobić jak najwięcej. To tak ogólnie o wszsytkich produktach napisałem. Cóż to są wady postepu i wszelkich ułatwień. :wink:

Ale co do tematu, to uważam, że w zasadzie dobre wiosło zaczyna sie od 3 patyków. :roll:
Nie do końca się z tobą zgodzę. Zauważ że droższa gitara to zazwyczaj też ładny binding, ładnie wykonany i pomalowany top, dobry lakier i wszystko co związane z wyglądem a nijak związane z brzmieniem. Szczerze mówiąc to polecam gitary firm które co dopiero wchodzą na rynek bo wtedy firma naprawdę się stara. Mamy przykład firmy mayones czy choćby vintage. A nie są to gitary drogie. Taki vintage v100 kosztuje lekko ponad 1000 zł. Apropo... byłem ostatnio w muzycznym i spotkałem tam znanego szczecińskiego gitarzystę Wojciecha Rape. Z racji ze ogrywałem wtedy wyżej wymienioną v100 dałem mu ją do ręki ponieważ chciałem by wypowiedział się stary wyjadacz na jej temat. Pograł troche jazzu, bluesa i stwierdził że gitara bardzo przzwoita jak na tą cene i daje rade nawet z gitarami z rzędu 2-3 tysiące. Powiedział tylko o niej tyle złego że pickup przy mostku troche sprzęga i by nie odkrecać volume na maksa w pozycji bridge i tyle. Z żartem powiedziałnawet że gdyby nie jego 18 gitar które gracą mu dom sam by sobie sprawił taki egzempalrz. Więc jak widzisz są wyjątki od reguły nawet w tak okropnych czasach masówki :)

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 12 cze 2008, 14:49

Jak dla mnie Mayo to zło :) Ale reszta się zgadza.
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

punisher38
Posty: 51
Rejestracja: 21 kwie 2008, 18:23

Post autor: punisher38 » 12 cze 2008, 14:59

Warto też pamiętać że tak naprawdę nie da się obliczyć faktycznych kosztów każdego z elementu użytego przy tworzeniu gitary i lepszej i gorszej. Tak naprawdę biorąc gitarę do ręki warto ją sprawdzić pierw na sucho czy drewno wybrzmiewa. Musimy czuć ten rezonans, bo pickup mozna wymienić drewna już nie. I pamiętajcie ludzie ze przy wyborze gitary z tzw wyższej półki sporo kasy wydajemy tak naprawdę za odpicowany wygląd. Najlepszym przykładem obrzydliwej i dobrze gadającej gitary jest Gibson bfg. Dlatego nie lubie jak ktoś rzuca cenami gitar a nie rzeczywistą ich jakościa.

lolo
Posty: 445
Rejestracja: 03 cze 2008, 20:53

Post autor: lolo » 12 cze 2008, 16:30

Mayones popsuł sprawę, że nazwał się Mayones. Mi by to na dłuższą metę przeszkadzało.

A co do postu punishera to zgadzam się, jednak wietnamskie wiosła "vintage" nie są takie super, ale prawda, że bardzo przywoite jak na swoją cenę. :)

punisher38
Posty: 51
Rejestracja: 21 kwie 2008, 18:23

Post autor: punisher38 » 12 cze 2008, 22:40

Hmmm... nie ważne jak się nazywa firma... ważne jakiej jakości sprzęt produkuje. Nazwa ma nam się kojarzyć przede wszystkim z jakością. jak np. ja słyszę nazwę epiphone to odrazu widzę przed oczami ślicznie wypicowane wiosełka o miernej jakości brzmienia. O co do gitar firmy Vintage to uważam że za taką cene lepszego wiosła naprawdę się nie znajdzie (mówie o nówce). jeśli wymienić w tej gitarze pickupy na jakieś Seymoury to gitara staje się wiosłem którego lekceważyć się nie powinno :). Amen

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 13 cze 2008, 16:38

w vintage też mi przeszkadza, że się tak nazwali. trochę strywializowali trend vintage, którego jestem wielkim zwolennikiem od czasów, kiedy nikomu nie przyszłoby na myśl, ze może być to kiedykolwiek modne. w latach 80-tych byłem uznawany za niespełna rozumu przez kumpli, którzy poza ibanezem (wtedy absolutnie nieosiągalnym) nie widzieli świata, a tele czy lp, podobnie jak wszystko bez floyd rose'a, były synonimem totalnej wiochy i zacofania.
dla fanów prawdziwego vintage to nigdy nie będzie real thing
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

bazyl
Posty: 7
Rejestracja: 23 gru 2008, 17:30
Lokalizacja: wro

Post autor: bazyl » 06 sty 2009, 21:14

przed świętami kupiliśmy z kumplem 2 wiosła vintage vs6 czyli gibson sg w wersji dla biedaków, żeby było taniej. On dla syna(teraz mają wojnę kto ma grać) ja dla siebie. Opuścili nam po 200 zeta na sztuce. I okazuje się że wersja cherry jest lżejsza od black o prawie 1kg :-) no ku...a chyba ciężar właściwy czarnego lakieru jest większy albo co ? bladż nie stroi na razie, ale lutnik pewnie sobie poradzi, tak jak z moim schecterem, teraz to całkiem inne wiosełko. Małe szlifowanie, ustawienie menzury i gra jak trzeba. Jak porównam go z kosmosem z 1983 za którego starzy dali pół pensji(8000zl) to jakbym pieścił 16 letnie piersi ... młodzież ma teraz raj!!!!

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 07 sty 2009, 22:03

stara lutnicza zasada: nie lakieruje się na amen ciekawego drewna. co tam pod tym czarnym siedzi, tylko ci co to robili wiedzą.

w porównaniu z kosmosem to sky way jest hajend. a struny najróżniejszych firm w każdym sklepie muzycznym we wszystkich grubościach. kiedyś presto w rozmiarze blues (8-38) [co to za blues miałby być ?], zardzewiałe już od nowości w paczce. młodziez ma teraz raj. święte słowa
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

ODPOWIEDZ