Różnice między tanimi a drogimi gitarami.

Rozmowy dotyczące gitar elektrycznych.
Awatar użytkownika
acoto
Posty: 1397
Rejestracja: 16 cze 2006, 13:31
Lokalizacja: podstołeczna wylęgarnia talentów
Kontakt:

Post autor: acoto » 09 cze 2008, 13:46

wilczywilk pisze:Dlatego też lepiej kupić i przerabiać używkę z lat 90-tych niż nówkę.
a jeszcze lepiej z 70 - 80 tych.
Oczywiście japońskie coby było tanio.
https://www.reverbnation.com/acoto http://www.facebook.com/acoto.music
https://soundcloud.com/acoto

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 09 cze 2008, 13:52

No, te Japońce...

Obrazek

cenią się lepiej niż USA z tego okresu :D
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Awatar użytkownika
LewY
Posty: 396
Rejestracja: 05 paź 2007, 20:07
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: LewY » 09 cze 2008, 14:08

Już był kiedyś poruszany niemal identyczny wątek. Opcja szukaj nie boli:

http://www.magazyngitarzysta.pl/phpBB2/ ... highlight=

Pozdrawiam.
[img]http://www.gitaraelektryczna.pl/szukammuzyka/styles/prosilver/imageset/site_logo.gif[/img]
"With my feet upon the ground I move myself between the sounds and open wide to suck it in.
I feel it move across my skin"- Tool Lateralus

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 09 cze 2008, 14:16

Pół roku temu. A pamięć ludzka krótka :D W każdym razie dzięki za linka.
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 09 cze 2008, 20:18

do lola i innych:

jest takie powiedzenie o samochodach, ktore można tez imo odnieść do gitar: człowiek cieszy się 2 razy: jak kupuje i jak sprzedaje.
poczekamy, za parę lat, gdy bedziecie mieli na koncie kilka gibsonów czy prs-ów z górnej półki, czy równie entuzjastycznie będziecie podtrzymywać opinie, że tak naprawdę, to nie są one wiele lepsze, niż wasze epiphony za 500$ sprzed lat. coś mi mówi, że to będzie sentyment w rodzaju tego, jaki ludzie z mojego pokolenia mają do defila :D
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 10 cze 2008, 5:49

Drogi Kolego Moderatorze. To też nie tak do końca. Mimo wszystko te trochę tańsze instrumenty z lat 80-tych, czy 90-tych, nie wyprodukowane przez gigantów bywają porównywalne. Powtarzam - bywają. Przykładowo takie jak na fotce powyżej. Nie zmienia to naturalnie faktu, że Gibson pozostaje Gibsonem, a Fender Fenderem.

No i nie zapominajmy o najważniejszym - gra gitarzysta, nie sama gitara.
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 10 cze 2008, 17:21

wilczywilku wielce szanowny, przypomniała mi się taka oto scena z filmu władca pierścieni – dwie wieże: oto aragon w helmowym jarze przed pamiętnym oblężeniem przez orki robi inspekcję wśród potencjalnych obrońców. u pacholęcia jakowego zauważa kawałek zardzewiałej, wyszczerbionej szabelki. podchodzi, bierze ów wysłużony wynalazek, macha parę razy i oddaje chłopcu mówiąc: to dobry miecz! cóż innego mógł mu wtedy powiedzieć...

wyczuwam i podziwiam Twoje intencje. odrzućmy jednak kompleksy z jednej strony i szpanerstwo z drugiej. tak świat poukładany, że – jak mówił poeta :D – tańsze są gorsze a lepsze są droższe. Można się na świat obrażać, ale chyba wiele to nie da.
dlaczego różnice cenie są? na to pytanie ma dać odpowiedź ów temat właśnie.
wracając do autek scenka inna taka: gość jeździ furą typu bentley czy jag, a tu podchodzi koleś i w te słowa: ja mam chevroleta (aveo), trafiłem dobry egzemplarz, prowadzi się prawie tak samo, jak twój.
cudów panie ni ma.

na marginesie. mgliście już trochę, ale te czasy kojarzę – w latach 80-tych te lepsze japońce wcale tanie nie były (szczególnie u nas). Jurek styczynski za ibaneza artista wybulił wówczas tyle, co za średni samochód.
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 10 cze 2008, 17:39

smokwelski pisze:wilczywilku wielce szanowny, przypomniała mi się taka oto scena z filmu władca pierścieni – dwie wieże: oto aragon w helmowym jarze przed pamiętnym oblężeniem przez orki robi inspekcję wśród potencjalnych obrońców. u pacholęcia jakowego zauważa kawałek zardzewiałej, wyszczerbionej szabelki. podchodzi, bierze ów wysłużony wynalazek, macha parę razy i oddaje chłopcu mówiąc: to dobry miecz! cóż innego mógł mu wtedy powiedzieć...

wyczuwam i podziwiam Twoje intencje. odrzućmy jednak kompleksy z jednej strony i szpanerstwo z drugiej. tak świat poukładany, że – jak mówił poeta :D – tańsze są gorsze a lepsze są droższe. Można się na świat obrażać, ale chyba wiele to nie da.
dlaczego różnice cenie są? na to pytanie ma dać odpowiedź ów temat właśnie.
wracając do autek scenka inna taka: gość jeździ furą typu bentley czy jag, a tu podchodzi koleś i w te słowa: ja mam chevroleta (aveo), trafiłem dobry egzemplarz, prowadzi się prawie tak samo, jak twój.
cudów panie ni ma.

na marginesie. mgliście już trochę, ale te czasy kojarzę – w latach 80-tych te lepsze japońce wcale tanie nie były (szczególnie u nas). Jurek styczynski za ibaneza artista wybulił wówczas tyle, co za średni samochód.
I powinniśmy dziękować "wyższym czynnikom", że dożyliśmy czasów kiedy można wybierać, przebierać, dopasowywać do potrzeb i umiejętności, a przede wszystkim że "starter kit" to nie Defil+Eltron.
NiecnyKsiaze pisze:Staram się wyobrazić Rollce-Royce'a w stepach Rosji... po deszczach ;-)
Ale już Cadillaca w Kazachstanie i owszem, można :D
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Awatar użytkownika
push
Posty: 34
Rejestracja: 05 mar 2008, 0:04

Post autor: push » 10 cze 2008, 19:34

smokwelski pisze:do lola i innych:

jest takie powiedzenie o samochodach, ktore można tez imo odnieść do gitar: człowiek cieszy się 2 razy: jak kupuje i jak sprzedaje.
poczekamy, za parę lat, gdy bedziecie mieli na koncie kilka gibsonów czy prs-ów z górnej półki, czy równie entuzjastycznie będziecie podtrzymywać opinie, że tak naprawdę, to nie są one wiele lepsze, niż wasze epiphony za 500$ sprzed lat. coś mi mówi, że to będzie sentyment w rodzaju tego, jaki ludzie z mojego pokolenia mają do defila :D
A ja mam swojego Epiego LP Studio made in Czech Republic 2000 rocznik. Przydałaby się jej wizyta u lutnika, ale to dopiero po wakacjach.
A po wakacjach być może będzie już jakowyś Gibsonik wprost z USA, gdyż różnicę słychać na "pierwszy rzut ucha". Brzmienie Epiego nie jest tak "mięsiste", czy "okrągłe" jak Gibsoniaka i jak tu już ktoś nadmienił: "cudów nie ma"...

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 10 cze 2008, 19:58

Jeszcze do Kol. Smokawelskiego.

Otóż nasunęła mi się myśl pewna. I tu również skorzystam z porównań motoryzacyjnych.

Proszę sobie wyobrazić rozterki miłośnika aut, kiedy po wejściu do salonu sprzedawca wyskakuje z taką propozycją:

Chce Pan Jaguara XK reissue 74? A może Custom Roof edycja Woodstock? Albo też model Heritage Standard? Mamy jeszcze naturalnie nowe modele - Faded, Special Faded i Very Cholernie Special Faded. To wszystko w ofercie jednego modelu. Jakkolwiek możemy też dla Pana sprowadzić Colin Chapman Signature model, albo też na specjalne życzenie klienta wersję James Bond...

Wolałem czasy, kiedy LesPauli było 5, może 6 odmian. Stratocaster był CBS, albo nie CBS itd. Przy dzisiejszym rynku mam czasem zachwiania egzystencjalne.

Pozdrówka Kolego Moderatorze.
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 10 cze 2008, 20:38

nie przesadzajmy, powiedział ogrodnik.
nie chodzi mi wcale, że jedynie słuszna opcja to celowanie w najdroższe custom shopowe opcje, a wręcz przeciwnie – nie znoszę drogich pseudo sygnaturek i innych limitowanych edycji, bo to ściema i dojenie kapuchy. no, les paul to też było nie było sygnatura :D
natomiast chodzi o klasę. taką zwykle trzyma przeciętny, obdarty tele z „esesza”, który specjalnego majątku nie kosztuje, ale groszy takowoż nie. ten poziom, na którym wszystkie czynniki sprawiają, że po wzięciu do ręki czy zagraniu paru dźwięków wiadomo, że to zawodowy instrument kosztują jednak. czasem 2-3 tys., ale nie 500 zł. nie oszukujmy młodych ludzi.
cuda się może i zdarzają, ale rzadko niezmiernie, bo taka już ich natura :D

podro dla wszystkich i bujamy na mecz
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

Awatar użytkownika
woj74
Zasłużony
Posty: 9894
Rejestracja: 07 maja 2008, 14:44
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: woj74 » 10 cze 2008, 23:05

Istnieje, pewna granica cenowa (myślę, zę na chwile obecną to 4000-5000 PLN) powyzej której płacimy za exkluzywy, które najcześciej mają podłoże snobistyczne. Jka kogoś stać moze dać ile chce ale jeśli patrzymy na budżet to w to w tej cenie dostaniemy instrument dobrego jakosciowo drewna, z dobra elektorniką, dobrze wykonany i markowy bo te cechy głównie determinują cenę.

Awatar użytkownika
rzul
Posty: 152
Rejestracja: 18 lut 2007, 1:11
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post autor: rzul » 11 cze 2008, 0:25

woj74 pisze:Istnieje, pewna granica cenowa (myślę, zę na chwile obecną to 4000-5000 PLN) powyzej której płacimy za exkluzywy, które najcześciej mają podłoże snobistyczne. Jka kogoś stać moze dać ile chce ale jeśli patrzymy na budżet to w to w tej cenie dostaniemy instrument dobrego jakosciowo drewna, z dobra elektorniką, dobrze wykonany i markowy bo te cechy głównie determinują cenę.
to napisalem na poczatku :)

może to podłoże snobistyczne ale IMO masa perłowa daje +10 do skilla ;] i jak to napisal ostatnio jakis gosc na allegro wprawdzie odnoszac sie do czegos innego " +30% lepsze brzmienie" ;]
--------------------------------------

Awatar użytkownika
Brando
Posty: 822
Rejestracja: 05 sty 2008, 0:17
Lokalizacja: Londyn

Post autor: Brando » 11 cze 2008, 2:01

To co teraz uważamy za ekskluzywność, kiedyś było normą. A to co było ekskluzywne, sprzedaje się teraz na aukcjach Christie's albo Sotheby's ;) Każdy przykładał się roboty, a wyprodukowanie bubla było plamą na honorze. Takie były te normy. Teraz kiedy rządzi masówka w odrażającym chińskim wydaniu, każdy produkt któremu kontroler jakości poświęcił więcej niż piętnaście minut uchodzi za exclusive albo custom ;) A będzie coraz gorzej. A kiedy będzie najgorzej, świat się zawali i zaczniemy od nowa ;) I wtedy będzie można znowu kupować porządne wiosła za uczciwą cenę :) Amen. To było tak ogólnie i niespecjalnie na temat. Po prostu mam swoje lata, a przez to pewien punkt widzenia poparty doświadczeniem ;) Ten krótki wywód nie miał na celu pomoc koledze w rozwiązaniu problemu, tylko próbą wrzucenia kolegi na tory zdrowego rozsądku które od dłuższego czasu zarastają chwastami z powodu ich rzadkiego używania :)
PS. Zawsze mnie nurtowało, jak czuje się robotnik który składając na łapu-capu tani model gitary, z premedytacją łapie tani, obleśny i cienki kabelek z kosza z napisem "Tanie i bylejakie kabelki do tanich gitar", a potem "obrzyguje" je celowo niestarannie cyną, tylko po to, żeby za długo nie działał ;) I drugie pytanie - jaka jest różnica w cenie taniego kabelka w porównaniu z takim z Gibsona, że wolą wkładać te tanie? ;)
Dobranoc...
http://roqfort666.blogspot.com/

Awatar użytkownika
WilK
Zasłużony
Posty: 8855
Rejestracja: 30 cze 2007, 18:21
Lokalizacja: WRC/Kraftborn

Post autor: WilK » 11 cze 2008, 5:50

Cała kwestia odnosi się nie tylko do gitar.
[color=#273886]Nie mogę Ci pomóc. Jestem nieobecny.
[/color]

ODPOWIEDZ