Strona 1 z 14

"Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 22 maja 2008, 14:33
autor: piterrulez
Witam. Mam taki pomysł by w dość prosty sposób pomóc innym gitarzystom początkującym i stworzyć listę wioseł które NIE są godne polecenia do grania czegokolwiek. Chciał bym (o ile to możliewe) obok wypisanej nazwy gitarki napisać co konkretnie jest w niej nie tak. Pozdrawiam i dziękuje z góry za jakieś odzewy.

: 22 maja 2008, 15:05
autor: mystic
Obrazek

1. SKYWAY
wszystko jest kiepskie- klucze plastikowe, za słabe progi, potencjometry no comments, przełącznik tragedia, i mój egzemplarz nie miał prętu w gryfie!!

2. DEFIL
nie wiem jak brzmią z prostej przyczyny - nie da się na nich czegokolwiek zagrać. Jeszcze gorsza tragedia niż Skyway.

: 22 maja 2008, 15:12
autor: Rlyeh
Pomysł dobry, ale przestrzegam osoby nie mające bladego pojęcia o tym co piszą (czyli tych wszyskich, których wiedza o np. SkyWayu opiera się na zasłyszanych opowieściach, czytanych testach i tzw. świadomości zbiorowej - innymi słowy tych, którzy gitary nie posiadają/posiadali), by nie wypowiadały się w tym wątku na zasadzie "słyszałem że misie".

: 22 maja 2008, 15:23
autor: REDRUM
miałem skywaya i odradzam każdemu - twarde toto, nieprzyjemne, toporne i brzęczące. korpus z jakiejś (wulg.) płyty wiórowej, nietrzymające klucze, wyjątkowo biedny floyd-rose i badziewnie zamocowane chłamowate potencjomwtry. omijać szerokim łukiem!

: 22 maja 2008, 15:52
autor: NiecnyKsiaze
Moja druga gitara elektryczna czyli Stagg S-300 cechuje się nietrzymającymi kluczami i słabym brzmieniem. Cokolwiek może się obluzować czy odkręcić -- obluzowuje się i odkręca. I szalenie podatna na zakłócenia otoczenia. Bardzo długo zniechęcała mnie do gry na instrumencie elektrycznym, zanim nie kupiłem sobie czegoś dużo lepszego.

: 22 maja 2008, 15:55
autor: Jagiello
Pamiętam taką historię, gdy we wrześniu w 6 klasie szkoły podstwowej bawiłem się u kolegi jakimś tanim peavey'em (który służył za odnośnik do innych instrumentów) a na gwiazdkę miałem dostać już własną gitarę (wtedy uczyłem się w szkole na klasyku kilka lat już). Jakiż był mój zawód gdy spod choinki wyciągnłąłem DEFILA model cosmo bodajże. Chryste Panie, moja i tak nie mała wtedy łapka nie mogła ogarnąć tej wielkości gryfu.... Mówię o szerokości i grubości. No i ta deska z płyty wiórowej....

: 22 maja 2008, 22:33
autor: rafalc007
Pierwsza gitara zakupiona 15 lat temu w polsce o nazwie Mansfield. Grala jak na tamte czasy nawet fajnie tu sie nie przyczepiam wajcha dzialala niezle pickupy w miare ok. Z trzymaniem stroju bylo juz troche gorzej ale dalo sie przezyc. Niestety po okolo roku uzytkowania a moze troche dluzej gryf zmienil sie w bron miotajaca zwana potocznie lukiem :twisted:
Sprzedalem Robin Hood'owi

: 23 maja 2008, 0:10
autor: SlowHand
SOUNDER STRAT. nie mam i nie miałem ale jeden koleś którego uczę kupilł sobie coś takiego. w zasadzie tak samo jak srajłej. za ciekawostkę uważam siodełko, które ubzdurało sobie, że musi wystawać na pół długości z gryfu. nawet jak podkleisz. zabiera sie do tego średnio co 15 minut jak grasz. oczywiście oprócz tego jak wyżej progi o które idzie sobie uciąć rekę, trzeszczące poty (na początku jede nie działał) pseudo tremolo, pseudo sklejka. wszystko pseudo. pseudo gitara

: 23 maja 2008, 8:33
autor: piotraz
eee tam, ja miałem i nie był taki zły, tylko pierwszy próg wyskoczył gdzieś po 2 tygodniach i palca sobie ciąłem o niego. no i mega nieestetycznie w środku po odkręceniu maskownicy. wiecej grzechów nie pamietam, ale na pewno nie powrócił bym już do takiej "gitary".

: 23 maja 2008, 14:23
autor: kryho
Defil 'kosmos' kupiony w Poznaniu w centrali muzycznej 25 lat temu za, o ile pamiętam, 10 tyś zł :D przełożyłem stringi na lewo i coś tam dało się zagrać po zabiegach tuningowych. Szybko ją potem sprzedałem

Szczerze odradzam japońskie Stratocastery z serii sygnowanej

: 28 maja 2008, 20:20
autor: sukenik
1. Szczerze odradzam japońskie Stratocastery z serii sygnowanej „T” z lat 90. Fatalna regulacja pręta napinającego, wąskie progi, wysoka pozycja gryfu w gnieździe, fatalne przetworniki, słabe wykończenie wszystkich elementów. Poza tym strasznie twarda nawet na 9-42. Na 10-46 nie dało się grać.

2. Każdy Defil. Szkoda komentarza, bo to wyrób stolarski, a nie lutniczy.

3. Uwaga na niektóre serie Strat Squier. Fatalne brzmienie single neck.
4. O Kosmosach już ktoś wspomniał.
5. Odradzam najmłodsze roczniki starych Astrów - dno totalne. Fatalnie ulokowany most - producent nie wie chyba, co to menzura. Niewygodna szyjka będąca nieudolną imitacją profilu "D".

Za to w ciemno polecam Epiphone Sheraton II. Znakomita jak na cenę 2300 zł.

: 28 maja 2008, 22:44
autor: mystic
Guitar master pisze:...oraz wszystkiego co drewniane"
jeszcze na temat burty, masztów, rumu i "hej" :lol:

żeby nie było offtopu, to odradzam niektóre modele Jolany bo są porównywalne z Defilem. Czyli kompletne zero poniżej skajłejów. Na przykład gitara która ma za siostrę basówkę i różnią się od siebie tylko mostem i siodełkiem. Zgroza. Gitary były obrzydliwe. I potem się dziwią że wpada ktoś na forum i pisze że tak wspaniała firma jak Jolana ssie. Trzeba było za komuny nie robić gitar z odpadów na export do Polski :lol:

: 07 lis 2008, 14:46
autor: bellyofthebeast
Hohner.. ale nie pamiętam za bardzo modelu. Odziedziczony po bracie, kupiony jakieś 9 lat temu za 900 zł. Sklejka, po dostaniu się do elektroniki sypały się wióry (albo wylatywały z gniazda) :D Samo gniazdo musiałem naprawiać za prawie każdym razem gdy chciałem ją podpiąć do wzmacniacza (stagg - bieda na resorach). W wersji unplugged bezgłośna. Ale w sumie... mam do niej sentyment, :)

: 07 lis 2008, 16:28
autor: wjpl
Gitary Sky Way, nie trzyma to stroju, nie brzmi, czy to akustyk, czy elektryk, pełno niedoróbek, krzywo pomalowane.
Opisałem też je bardziej od serca: :arrow: Klik :D
Jeszcze miałem do czynienia ze stratem Echo, podobnie jak wyżej :)
Jeśli ktoś ma małe fundusze lepszą alternatywą są Schectery i Washburny - sprawdzone.

: 09 lis 2008, 10:54
autor: kurczok777
NiecnyKsiaze pisze:Moja druga gitara elektryczna czyli Stagg S-300 cechuje się nietrzymającymi kluczami i słabym brzmieniem. Cokolwiek może się obluzować czy odkręcić -- obluzowuje się i odkręca. I szalenie podatna na zakłócenia otoczenia. Bardzo długo zniechęcała mnie do gry na instrumencie elektrycznym, zanim nie kupiłem sobie czegoś dużo lepszego.
Też miałem Stagga S-300 (jako pierwszą gitarę) i sprawdzał się świetnie jak na początek. No, może faktycznie za krótko trzymał strój, ale to nie jest wielki problem.