Strona 13 z 14

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 18 mar 2013, 21:51
autor: marco889
Zależy jaki egzemplarz...ja mam 2008r Made in Indonesia z fabryki Samick-a i jest wykonany całkiem przyzwoicie :)

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 20 mar 2013, 22:30
autor: Doman
Everplay ssie .. zarówno gitary, jak i perkusja... Nie trzyma stroju, szybko sie zużywa (to i to :P )

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 20 mar 2013, 22:49
autor: xto89pl
Everplay, Sounder, Tenson, SkyWay to są produkty gitaropodobne, za niewiele wyższe pieniążki można dostać prawdziwą gitarę. Jeśli ktoś nie wierzy, to trudno.

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 09 maja 2013, 10:21
autor: Dobosz153
Czy ja wiem czy Tenson to słaba firma?? Może nie najlepsza ale jest oki, a dlaczego tak uważam??
Znajoma ma gitare tej firmy (klasyczną) i posiada ją ponad 8 lat i właściwie co jest nie tak to tylko pościerany gryf od gry na gitarze...

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 07 sie 2013, 18:37
autor: kylczyslaw
EverPlaye też wszyscy jadą ale... LUDZIE CZEGO WY OCZEKUJECIE OD TYCH GITAR! :D Wiadomo że to nie będzie żaden fender czy coś, ale jeśli można kupić to tanio (bardzo tanio czasem) to warto. Ja za swojego EverPlay dałem 150 zł (używany) ze 3 lata temu. Fakt już go nie mam, no ale dało się to nastroić i klucze też nie puszczały tak szybko strasznie. Dla początkującego jak znalazł, a chyba lepiej wydać te 150 zł i przekonać się o swoim zapale niż wydać 500 i potem płakać że się straciło tyle. Tylko, trzeba pogrzebać trochę i wybrać w miarę "solidny" egzemplarz. Co do Sounderów to w ręku miałem tylko akustyka z genialną akcją strun, ciężko było zwykłe akordy łapać, mowa barowe :D SkyWay, cóż, są chyba z drewna. Dużo gorsze są Visiony czy Adelity, bo to widać z daleka, że z płyty wiórowej toto.

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 07 sie 2013, 18:54
autor: joonecky
Prawda jest taka, że to wyroby gitaropodobne, nadające się chyba tylkoi do efektownego rozwalenia ich na scenie. Na czystą logikę - jak instrument może kosztować 150-200 zł :?: Stolarz by za to więcej wziął :? A lepiej dozbierać do tych 500 zł, kupić np. Katanę. Jak się nie spodoba to sprzedasz z niewielką stratą.
Dla początkującego jak znalazł, a chyba lepiej wydać te 150 zł i przekonać się o swoim zapale niż wydać 500 i potem płakać że się straciło tyle.
Trzeba mieć naprawdę wielki zapał, żeby męczyć się z takim pierdzącym kawałkiem sklejki. I uważam, że kupno takiej"gitary" do dopiero strata kasy, bo i chętnych mniej na odkupienie takiego czegoś.

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 07 sie 2013, 19:05
autor: adi717
Ja jako pierwszą gitarę kupiłem sobie echo strata HSH, gdyż po prostu nie miałem możliwości na coś lepszego i akurat trafiła mi się naprawdę dobra sztuka, bo można było na niej pograć, akcja nie była tragedią, strój trzymała, ale umówmy się. Zdecydowanie łatwiej jednak trafić na egzemplarz nie nadający się do niczego już nie mówiąc o tym, że ludzie kupuje Everpleje/Skyłeje za te ~~400 nawet, gdzie w tej cenie, a już na pewno w niewiele większej można kupić coś sporo lepszego ;)

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 07 sie 2013, 19:28
autor: kylczyslaw
Joonecky, zależy szczerze powiedziawszy komu sprzedajesz. Jeśli jest ktoś jakoś zorientowany, nawet czysto teoretycznie, to to co mówisz jest absolutnie prawdą. Natomiast osoba zielona kompletnie, będzie szukała zapewne nowej, bo przecież po co kupowac coś starego, skoro nowke mam w tej samej cenie! Wiele osób nie zauważy różnicy w brzmieniu na początku a sam fakt posiadania NOWEGO sprzętu będzie w oczach początkujących niesamowicie nobilitujący. Kwestia tego, co posiada, cóż. Marka mówi sama za siebie :) A o koszcie którym mówiłem, to używane tego typu da radę tak kupić, nówki natomiast są niesamowicie drogie jak na jakość którą prezentują.
Stolarz weźmie więcej bo to ręczna robota i wymagająca dla niego, natomiast małe żółte rączki zrobią to za dolara czy dwa dziennie, stąd tez ceny. Jakość komponentów zastosowanych też sama za siebie mówi, przyzwoite progi to koszt ze 2 stówki, ceny kluczy, mostów czy przetworników fajnej jakości pominę.
Osoba zorientowana, dysponując astronomiczną sumą 200-300 zł będzie szukała używek, w tej cenie może znaleźć już stare mayo.
Co do kolegi adi717, mój Everplay byl używany i tez nie miałem możliwości nic lepszego kupić, więc go nabyłem. Nie żałuję, bo akcję ustawiłem, wyregulowałem i nastroiłem i powiedzmy że dało się grać. Oczywiście, mając potem już rozeznanie jakieś, jak pograłem na sprzętach lepszych to jedyne na co miałem ochotę to tak jak mówi Joonecky - roztrzaskać :) Ale zapał miałem jak widać duży, skoro przetrwałem to i teraz gram na trochę lepszych sprzętach. A dzięki EverPlayowi nie bałem się eksperymentować z nią w kwestiach regulacji, czy też jakichś standardowych zabiegów, po prostu nie było tego szkoda. Dzięki niej nauczyłem się lutować, czytać schematy gitarowe itd :)

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 07 sie 2013, 20:31
autor: adi717
Mi nie chodziło o konkretnie TTwój przypadek, bo kupiłeś używanego za 150, ale znam ludzi co mówili bym obadał, bo kupili sobie gitare, przychodze patrze a tu wszystko wszędzie brzęczy, akcja wysoka, a pytając o cenę słyszę 400~~. W takich wypadkach akurat ręce opadają, bo w tej cenie to najgorsze co mogli sobie zrobić. Jeśli dodam, że większkość osób u których się z tym spotkałem już od dawna nie grają na gitarze łątwo można wydedukować to, co zresztą się ciągle na forum pojawia. Jak się kupi chińskie gitaropodobne wyroby, to trzeba mieć zapał zdecydowanie ponadprzeciętny, by nie zniechęciły one do gry.
Przepraszam za te przydługie wywody :)

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 07 sie 2013, 20:47
autor: kylczyslaw
Kumpel, od którego kupiłem własnie mój egzemplarz kupił nówkę. "W tej cenie lepszej nie znajdziesz!" Nowki może i nie... :D

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 08 sie 2013, 0:05
autor: joonecky
Ja też zapał miałem niemały. Pierwsze 3 miesiące męczyłem się na starym defilu :grin: Ale potem jak przesiadłem się na akustyka Takamine to była bajka.
A i tak za jakieś pół roku wielu rodziców rzuci się na takie "gitary".

A czy fakt posiadania sprzętu nowego daje aż takiego kopa? Pewnie tak, aż do czasu kiedy od wiosła zaczną odpadać elementy :hahaha:

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 08 sie 2013, 0:58
autor: kylczyslaw
Potem też jest kopniak. Taki soczysty, w 4 litery :) U nas jest taka mentalność ludzi, że "po co przepłacać". Prawda jest taka, że obecnie ludzi z mniejszą zasobnością portfela, cóż... Nie stać na tanie rzeczy, ale o tym przekonują się dopiero po zakupie owych.
Mam znajomego, który gra na tego typu gitarze co podrzuciłeś, miałem wątpliwą przyjemność regulować to i grać na tym. Cóż, eeee... Paździerz + coś co imituje palisander + gryf z sękami. Brzmienie? No jak to nowej "gitary" za 2 stówki, szybko mu ją oddałem bo to było już męczące dla uszu. Sęk w tym, że regulując ją już miałem pewne doświadczenie i niektóre rzeczy wychwyciłem. Teraz pewnie jeszcze bardziej by mi nie odpowiadało to coś, a mowa ludziom, którzy mają większy staż i lepsze sprzęty w łapie niż ja.

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 08 sie 2013, 11:10
autor: joonecky
Ja miałem kolegę, który kupił sobie akustyka za 300 zł. I podstrunnica po prostu mu się wytarła po 2 latach grania (może wcześniej). Nie wiem co tam było? Jakaś czarna farba? :lol: Po prostu masakra.
BTW. Po 2 latach grania nie zmienił strun, które były założone w sklepie :doh:

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 21 wrz 2013, 16:14
autor: kasa5
Również uważam że SKYWAY jest kiepski ;)

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

: 10 mar 2015, 22:43
autor: Dzytker
Ibanez Rg 170. Wiadomo gitara z niżej półki, ale ma tak słabego cleana, że kiedy ją kupiłem od razu chciałem wyrzucić przez okno... Ponadto słabo trzyma strój, a raczej go nie trzyma. Jak tylko myślę o tej gitarze, to aż mnie trzęsie.