"Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Rozmowy dotyczące gitar elektrycznych.
marco889
Posty: 19
Rejestracja: 06 mar 2013, 20:00

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: marco889 » 18 mar 2013, 21:51

Zależy jaki egzemplarz...ja mam 2008r Made in Indonesia z fabryki Samick-a i jest wykonany całkiem przyzwoicie :)

Doman
Posty: 83
Rejestracja: 12 sty 2013, 23:24

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: Doman » 20 mar 2013, 22:30

Everplay ssie .. zarówno gitary, jak i perkusja... Nie trzyma stroju, szybko sie zużywa (to i to :P )

xto89pl
Posty: 234
Rejestracja: 19 gru 2012, 23:42

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: xto89pl » 20 mar 2013, 22:49

Everplay, Sounder, Tenson, SkyWay to są produkty gitaropodobne, za niewiele wyższe pieniążki można dostać prawdziwą gitarę. Jeśli ktoś nie wierzy, to trudno.

Dobosz153
Posty: 316
Rejestracja: 03 lis 2012, 17:37

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: Dobosz153 » 09 maja 2013, 10:21

Czy ja wiem czy Tenson to słaba firma?? Może nie najlepsza ale jest oki, a dlaczego tak uważam??
Znajoma ma gitare tej firmy (klasyczną) i posiada ją ponad 8 lat i właściwie co jest nie tak to tylko pościerany gryf od gry na gitarze...
There is no dark side in the moon, really. As a matter of fact it’s all dark
https://soundcloud.com/dobosz153

Awatar użytkownika
kylczyslaw
Posty: 587
Rejestracja: 15 kwie 2011, 22:49
Lokalizacja: Ciechanów

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: kylczyslaw » 07 sie 2013, 18:37

EverPlaye też wszyscy jadą ale... LUDZIE CZEGO WY OCZEKUJECIE OD TYCH GITAR! :D Wiadomo że to nie będzie żaden fender czy coś, ale jeśli można kupić to tanio (bardzo tanio czasem) to warto. Ja za swojego EverPlay dałem 150 zł (używany) ze 3 lata temu. Fakt już go nie mam, no ale dało się to nastroić i klucze też nie puszczały tak szybko strasznie. Dla początkującego jak znalazł, a chyba lepiej wydać te 150 zł i przekonać się o swoim zapale niż wydać 500 i potem płakać że się straciło tyle. Tylko, trzeba pogrzebać trochę i wybrać w miarę "solidny" egzemplarz. Co do Sounderów to w ręku miałem tylko akustyka z genialną akcją strun, ciężko było zwykłe akordy łapać, mowa barowe :D SkyWay, cóż, są chyba z drewna. Dużo gorsze są Visiony czy Adelity, bo to widać z daleka, że z płyty wiórowej toto.
Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!
http://www.youtube.com/user/kylczyslaw

joonecky
Posty: 779
Rejestracja: 18 maja 2012, 18:15

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: joonecky » 07 sie 2013, 18:54

Prawda jest taka, że to wyroby gitaropodobne, nadające się chyba tylkoi do efektownego rozwalenia ich na scenie. Na czystą logikę - jak instrument może kosztować 150-200 zł :?: Stolarz by za to więcej wziął :? A lepiej dozbierać do tych 500 zł, kupić np. Katanę. Jak się nie spodoba to sprzedasz z niewielką stratą.
Dla początkującego jak znalazł, a chyba lepiej wydać te 150 zł i przekonać się o swoim zapale niż wydać 500 i potem płakać że się straciło tyle.
Trzeba mieć naprawdę wielki zapał, żeby męczyć się z takim pierdzącym kawałkiem sklejki. I uważam, że kupno takiej"gitary" do dopiero strata kasy, bo i chętnych mniej na odkupienie takiego czegoś.
Vintage V100 CS
Laney CUB 12

adi717
Posty: 735
Rejestracja: 10 cze 2011, 22:37
Lokalizacja: Wrocław

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: adi717 » 07 sie 2013, 19:05

Ja jako pierwszą gitarę kupiłem sobie echo strata HSH, gdyż po prostu nie miałem możliwości na coś lepszego i akurat trafiła mi się naprawdę dobra sztuka, bo można było na niej pograć, akcja nie była tragedią, strój trzymała, ale umówmy się. Zdecydowanie łatwiej jednak trafić na egzemplarz nie nadający się do niczego już nie mówiąc o tym, że ludzie kupuje Everpleje/Skyłeje za te ~~400 nawet, gdzie w tej cenie, a już na pewno w niewiele większej można kupić coś sporo lepszego ;)
[url=http://imageshack.us/photo/my-images/812/pobranez.jpg/][img]http://img812.imageshack.us/img812/3711/pobranez.jpg[/img][/url]
Ibanez S670 -> Line6 Pod XT -> TDK ST-550

Awatar użytkownika
kylczyslaw
Posty: 587
Rejestracja: 15 kwie 2011, 22:49
Lokalizacja: Ciechanów

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: kylczyslaw » 07 sie 2013, 19:28

Joonecky, zależy szczerze powiedziawszy komu sprzedajesz. Jeśli jest ktoś jakoś zorientowany, nawet czysto teoretycznie, to to co mówisz jest absolutnie prawdą. Natomiast osoba zielona kompletnie, będzie szukała zapewne nowej, bo przecież po co kupowac coś starego, skoro nowke mam w tej samej cenie! Wiele osób nie zauważy różnicy w brzmieniu na początku a sam fakt posiadania NOWEGO sprzętu będzie w oczach początkujących niesamowicie nobilitujący. Kwestia tego, co posiada, cóż. Marka mówi sama za siebie :) A o koszcie którym mówiłem, to używane tego typu da radę tak kupić, nówki natomiast są niesamowicie drogie jak na jakość którą prezentują.
Stolarz weźmie więcej bo to ręczna robota i wymagająca dla niego, natomiast małe żółte rączki zrobią to za dolara czy dwa dziennie, stąd tez ceny. Jakość komponentów zastosowanych też sama za siebie mówi, przyzwoite progi to koszt ze 2 stówki, ceny kluczy, mostów czy przetworników fajnej jakości pominę.
Osoba zorientowana, dysponując astronomiczną sumą 200-300 zł będzie szukała używek, w tej cenie może znaleźć już stare mayo.
Co do kolegi adi717, mój Everplay byl używany i tez nie miałem możliwości nic lepszego kupić, więc go nabyłem. Nie żałuję, bo akcję ustawiłem, wyregulowałem i nastroiłem i powiedzmy że dało się grać. Oczywiście, mając potem już rozeznanie jakieś, jak pograłem na sprzętach lepszych to jedyne na co miałem ochotę to tak jak mówi Joonecky - roztrzaskać :) Ale zapał miałem jak widać duży, skoro przetrwałem to i teraz gram na trochę lepszych sprzętach. A dzięki EverPlayowi nie bałem się eksperymentować z nią w kwestiach regulacji, czy też jakichś standardowych zabiegów, po prostu nie było tego szkoda. Dzięki niej nauczyłem się lutować, czytać schematy gitarowe itd :)
Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!
http://www.youtube.com/user/kylczyslaw

adi717
Posty: 735
Rejestracja: 10 cze 2011, 22:37
Lokalizacja: Wrocław

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: adi717 » 07 sie 2013, 20:31

Mi nie chodziło o konkretnie TTwój przypadek, bo kupiłeś używanego za 150, ale znam ludzi co mówili bym obadał, bo kupili sobie gitare, przychodze patrze a tu wszystko wszędzie brzęczy, akcja wysoka, a pytając o cenę słyszę 400~~. W takich wypadkach akurat ręce opadają, bo w tej cenie to najgorsze co mogli sobie zrobić. Jeśli dodam, że większkość osób u których się z tym spotkałem już od dawna nie grają na gitarze łątwo można wydedukować to, co zresztą się ciągle na forum pojawia. Jak się kupi chińskie gitaropodobne wyroby, to trzeba mieć zapał zdecydowanie ponadprzeciętny, by nie zniechęciły one do gry.
Przepraszam za te przydługie wywody :)
[url=http://imageshack.us/photo/my-images/812/pobranez.jpg/][img]http://img812.imageshack.us/img812/3711/pobranez.jpg[/img][/url]
Ibanez S670 -> Line6 Pod XT -> TDK ST-550

Awatar użytkownika
kylczyslaw
Posty: 587
Rejestracja: 15 kwie 2011, 22:49
Lokalizacja: Ciechanów

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: kylczyslaw » 07 sie 2013, 20:47

Kumpel, od którego kupiłem własnie mój egzemplarz kupił nówkę. "W tej cenie lepszej nie znajdziesz!" Nowki może i nie... :D
Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!
http://www.youtube.com/user/kylczyslaw

joonecky
Posty: 779
Rejestracja: 18 maja 2012, 18:15

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: joonecky » 08 sie 2013, 0:05

Ja też zapał miałem niemały. Pierwsze 3 miesiące męczyłem się na starym defilu :grin: Ale potem jak przesiadłem się na akustyka Takamine to była bajka.
A i tak za jakieś pół roku wielu rodziców rzuci się na takie "gitary".

A czy fakt posiadania sprzętu nowego daje aż takiego kopa? Pewnie tak, aż do czasu kiedy od wiosła zaczną odpadać elementy :hahaha:
Vintage V100 CS
Laney CUB 12

Awatar użytkownika
kylczyslaw
Posty: 587
Rejestracja: 15 kwie 2011, 22:49
Lokalizacja: Ciechanów

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: kylczyslaw » 08 sie 2013, 0:58

Potem też jest kopniak. Taki soczysty, w 4 litery :) U nas jest taka mentalność ludzi, że "po co przepłacać". Prawda jest taka, że obecnie ludzi z mniejszą zasobnością portfela, cóż... Nie stać na tanie rzeczy, ale o tym przekonują się dopiero po zakupie owych.
Mam znajomego, który gra na tego typu gitarze co podrzuciłeś, miałem wątpliwą przyjemność regulować to i grać na tym. Cóż, eeee... Paździerz + coś co imituje palisander + gryf z sękami. Brzmienie? No jak to nowej "gitary" za 2 stówki, szybko mu ją oddałem bo to było już męczące dla uszu. Sęk w tym, że regulując ją już miałem pewne doświadczenie i niektóre rzeczy wychwyciłem. Teraz pewnie jeszcze bardziej by mi nie odpowiadało to coś, a mowa ludziom, którzy mają większy staż i lepsze sprzęty w łapie niż ja.
Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!
http://www.youtube.com/user/kylczyslaw

joonecky
Posty: 779
Rejestracja: 18 maja 2012, 18:15

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: joonecky » 08 sie 2013, 11:10

Ja miałem kolegę, który kupił sobie akustyka za 300 zł. I podstrunnica po prostu mu się wytarła po 2 latach grania (może wcześniej). Nie wiem co tam było? Jakaś czarna farba? :lol: Po prostu masakra.
BTW. Po 2 latach grania nie zmienił strun, które były założone w sklepie :doh:
Vintage V100 CS
Laney CUB 12

kasa5
Posty: 3
Rejestracja: 21 wrz 2013, 15:57

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: kasa5 » 21 wrz 2013, 16:14

Również uważam że SKYWAY jest kiepski ;)

Dzytker
Posty: 11
Rejestracja: 04 lut 2014, 12:26

Re: "Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Post autor: Dzytker » 10 mar 2015, 22:43

Ibanez Rg 170. Wiadomo gitara z niżej półki, ale ma tak słabego cleana, że kiedy ją kupiłem od razu chciałem wyrzucić przez okno... Ponadto słabo trzyma strój, a raczej go nie trzyma. Jak tylko myślę o tej gitarze, to aż mnie trzęsie.

ODPOWIEDZ