"Gitary elektryczne" niekoniecznie godne tej nazwy

Rozmowy dotyczące gitar elektrycznych.
Awatar użytkownika
NiecnyKsiaze
Posty: 8462
Rejestracja: 13 gru 2006, 12:49

Post autor: NiecnyKsiaze » 09 lis 2008, 10:55

Sobie trochę ostatnio podrasowałem tego S-300, zadziwiająco zaczął dawać radę.
[size=85]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_grom_molowo.mp3]Piosenka o adminach[/url]
[url=http://nk.art.pl/mp3/nk_wojny_gwiezdne.mp3]Piosenka o forach[/url]
Antek[/size]

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 13 lis 2008, 21:09

gitary, które przewinęły się przez moje ręce i nie za dobrze je wspominam:
- defil tosca: no comments
- mayones (chgw co to za model, czarny w każdym razie, przypominał esp kh-1, z układem h-s-s i stałym mostem): płaskie brzmienie, denna elektronika, zwłaszcza single, wąskie progi szybko wycierające się, miękka podstrunnica klonowa
- squier by fender strat: tanie wykonanie, tanie brzmienie, paluchy można połamać
- epiphone sheraton II: muł do potęgi
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

konradex
Posty: 438
Rejestracja: 10 mar 2008, 19:00
Lokalizacja: Wawa

Post autor: konradex » 13 lis 2008, 22:55

Tytuł najgorszej gitary świata idzie do... Parapapapam - Defila (obojętnie jaki model, wszystkie są do bani :lol: ). Mam gitarę akustyczną* (właściwie to klasyczno-akustyczną :wink: ) tejże firmy stolarskiej, kawał kloca... Paździerza, znaczy. Struny centymetr nad progami, twarda jak jasny gwint, źle wygląda - nie życzę nikomu gry na tym "cudeńku"... SkyWay'e i cała reszta chińskiego tałatajstwa są jak poezja przy tym... "czymś". Przynajmniej nie łamią się na nich palce :wink:

*Żeby nie było - kumpel miał jakiegoś elektryka od Defila - równie toporne co mój akustyk, tylko ździebko wygodniejsze.
Orville Les Paul Standard '97 -> Biyang Mad Driver -> Peavey Bandit 112
RUNNING RED

Awatar użytkownika
KOKA
Posty: 1449
Rejestracja: 24 lis 2006, 22:37
Kontakt:

Post autor: KOKA » 13 lis 2008, 23:38

NIE kupujcie sobie nowego Squiera Bullet (przynajmniej z 2008). Przeszło mi toto przez ręce i jedyna opinia to: straszny szit, da się złamać w rękach, chyba te imitacje gitar nie są już robione z drewna ale z papieru. Osprzęt wysiada po 15 minutach zabawy :)
[url=http://super-stereo.blogspot.com] Super Stereo - zajrzyj na bloga[/url]

kurczok777
Posty: 245
Rejestracja: 09 lis 2008, 10:19
Lokalizacja: Zelów

Post autor: kurczok777 » 14 lis 2008, 16:24

konradex pisze:Tytuł najgorszej gitary świata idzie do... Parapapapam - Defila (obojętnie jaki model, wszystkie są do bani :lol: ).
Święta racja. Mój akustyk Defila miał - uwaga - wklęsły gryf :lol:

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 14 lis 2008, 22:28

:shock: mój gibson les paul standard też ma wklęsły. zacząłbym się martwić gdyby miał wypukły
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

konradex
Posty: 438
Rejestracja: 10 mar 2008, 19:00
Lokalizacja: Wawa

Post autor: konradex » 14 lis 2008, 23:08

No, każda gitara ma trochę wklęsły gryf (przynajmniej powinna). Natomiast w Defilu ten gryf przypomina banana. Rozwiałem wątpliwości, mam nadzieję?
Orville Les Paul Standard '97 -> Biyang Mad Driver -> Peavey Bandit 112
RUNNING RED

Awatar użytkownika
smokwelski
Posty: 520
Rejestracja: 29 gru 2006, 9:50
Lokalizacja: Nowe Miasto Lubawskie

Post autor: smokwelski » 15 lis 2008, 8:34

tak tylko zartowałem. wiem o co chodzi. mój defil też miał gryf, że tak powiem "miejscami wklęsły" tj. od siodełka, tzn. progu "0" do V w miarę prosty, potem do XII dół na 2-3 mm następnie jakby wypukły (pozycje XIV - XVII całkowicie martwe i następnie, jak sięgam pamięcią, było ok. oczywiście nie można było tego w żaden sposób skorygować prętem. wytarte progi dokładały swoje. co za czasy
podobam się sobie, ale nie w lustrze. ja tak nie wyglądam - C. Bukowski

kurczok777
Posty: 245
Rejestracja: 09 lis 2008, 10:19
Lokalizacja: Zelów

Post autor: kurczok777 » 15 lis 2008, 10:37

Ja w moim nie mogłem złapać "belki" ani go dobrze nastroić. Środek gryfu był ok 4-5 mm niżej niż boki.

konradex
Posty: 438
Rejestracja: 10 mar 2008, 19:00
Lokalizacja: Wawa

Post autor: konradex » 15 lis 2008, 14:57

No to przynajmniej nie byłem sam... :lol:
Orville Les Paul Standard '97 -> Biyang Mad Driver -> Peavey Bandit 112
RUNNING RED

Awatar użytkownika
Al_Bundy
Posty: 149
Rejestracja: 22 lip 2007, 22:49

Post autor: Al_Bundy » 10 gru 2008, 0:27

ja tez mam sky waya i calkiem fajna gitara. Co prawda elektroniki juz dawno nie ma (była elektryczna), progi ma calkiem w porzadku, stroju nigdy nie trzymala ( a komu to przeszkadza? :shock: ), wysoka akcja strun i cholernie twarda. Dzięki niej poznałem anatomię gitary, wiec w następnych wiedziałem juz co i jak. Trochę ja z tuningowałem, niskie zawieszenie, felgi itp. Teraz nawet otoworzyłem warsztat gitarowy. Chcecie to wpadajcie :wink: Czasami wpadają do mnie panowie : James Hetfield, Zakk Wylde, Janusz Laskowski, niby z taka sciemą, że chcą coś zrobić ze swoimi gitarami, a tak naprawdę chcą podpatrzeć moja technikę. Dzięki sky wayowi osiągnałem szczyty mozliwosci gry na gitarze. Nie bez powodu nazwali mnie Al'em odrzutowcem Bundym, albo szybkim Al'em. W tej galaktyce nie mam sobie rownych.

Awatar użytkownika
bezimienny
Posty: 49
Rejestracja: 20 mar 2008, 12:11
Lokalizacja: Łódź

Post autor: bezimienny » 13 gru 2008, 17:34

kumpel mial kiedys jakas stara polska imitacje klasyka (napewno nie defil) po założeniu nowych strun (la bella zeby nie było xD) w początkowych pozycjach na każdym progu dźwięk był dokładnie ten sam. strojenie polegało na "kto ma wiecej siły zeby dociągnąć do E" aż wkońcu... wyrwał nam sie klucz. postarałbym sie dowiedziec co to była za "firma" ale gryf lezy gdzies w smieciach a z pudła jest ładny kwietnik :)
Epiphone Joe Perry Boneyard, SansAmp GT2 (jako Mesa), Black Dog Rebel 10

Awatar użytkownika
qitarzysta
Posty: 326
Rejestracja: 14 paź 2008, 19:50
Lokalizacja: Sz-n

Post autor: qitarzysta » 14 gru 2008, 13:08

Ja miałem Defila Aster 8)

Z każdym się zgodzę, że Defile to strasznie toporne 'wiosła'...
Wykonane przez 'wykwalifikowanych lutników' :D
Grało się na tym bardzo ciężko... Jeszcze do XII progu dawało radę, ale dalej to już miałem do czynienia ze strunami na wysokości 1cm + nad progami :shock: :P
Gryf strasznie szeroki...
Odziwo stroiła nawet przez godzinkę ;)
Teraz wisi sobie na ścianie jako ozdoba i to chyba jej miejsce :D
Nie polecam nikomu :!: :twisted:
Można narobić sobie tylko złych nawyków i palce pokaleczyć :)

Pozdrówka
[img]http://images44.fotosik.pl/578/d2d8247abf9387f2.jpg[/img]

sukenik
Posty: 934
Rejestracja: 01 lut 2008, 4:41
Lokalizacja: kraków

.

Post autor: sukenik » 15 gru 2008, 3:14

Powiem Wam coś [tj. napiszę] w tajemnicy i obiecajcie, że nikomu nie powtórzycie. Mój znajomy lutnik remontuje Jolanę, taką sprzed 40 lat. Jakie były, wiadomo. Niektóre dobre, inne nie. Z czasem Czesi zeszli strasznie na psy. Trzeba jedna przyznać, że nawet znani muzycy z GB sięgali po "Czeszki", gdy budżet nie pozwalał na Gibsony i Fendery. Otóż ta Jolana jest własnością ... No właśnie, tego nie mogę powiedzieć, kogo. Ten ktoś, to jeden z najwybitniejszych polskich gitarzystów. Ponoć ma do tego rzęcha ogromny sentyment i na stare lata zapragnął ją przywrócić do życia i na niej grać. Tak sobie myślę, że może przywiozę z domu rodzinnego resztki jazzowego Defila i ...
Every Day I've Got the Blues

Awatar użytkownika
qitarzysta
Posty: 326
Rejestracja: 14 paź 2008, 19:50
Lokalizacja: Sz-n

Post autor: qitarzysta » 15 gru 2008, 15:16

Ja tam nie lubialem na tym moim Defilu grać, ale jak ktoś chce kupić (jeszcze za małe pieniążki) to i tak nie mam zamiaru sprzedać, bo mam do tej gitarki sentyment ;)
[img]http://images44.fotosik.pl/578/d2d8247abf9387f2.jpg[/img]

ODPOWIEDZ