[Recenzja] MEG Warrior

Rozmowy dotyczące gitar elektrycznych.
Rlyeh
Zasłużony
Posty: 3106
Rejestracja: 14 sie 2006, 17:37

[Recenzja] MEG Warrior

Post autor: Rlyeh » 09 sie 2009, 21:19

Mam nadzieję, że ten tekst skłoni do refleksji osoby zakładające tematy "Co do 500 PLN". Zasadniczo motywacją do zakupu był między innymi... brak sensownego opisu tej gitary.


Przed Państwem gitara (najprawdopodobniej) MEG Warrior

Obrazek

Kształt: Warrior / Warlock
Progi: 24
Układ: HH, V+T, 3-p switch
Tremolo: Tak
Menzura: 25 i 1/2'
Waga: ca 3 kg
Sugerowana cena detaliczna: 200 PLN z drugiej ręki za stan dobry to MAX. Inne - za co łaska, ew. flaszkę.

Była sobie kiedyś taka firma jak Mensfeld. Przez jakiś czas prowadzona była przez właściciela. Następnie firma przemianowała się na MEG, Mensfeld Electric Guitars. Później na wiosłach spotkać można było literki EMP MEG, następnie Marathone. Ostatnio zaś Marathone jest brandem firmy pt. Mensinger. Mensinger z kolei swoją historię opowiada krótko i zwięźle: "aaaaa". No urzekła mnie ta historia.
O dwóch panach związanych z tymi gitarami można doczytać w necie. Pierwszym z nich jest p. Arkadiusz Widełka, prowadzący aktualnie pracownię Guitar Zone, drugim - p. Mateusz Mensfeld, który klik. Zresztą, są na forum osoby, które mogłyby napisać więcej o Mensfeldach, więc tyle tytułem wprowadzenia w historię niestniejącej firmy.
Wyroby Mensfelda podzielić można na customy, które wykonane są dobrze, stare customy, które wykonane są dobrze, wyroby rzemieślnicze produkowane masowo, których wykonanie to loteria, oraz wyroby stolarskie - ot jakieś krzesełko miało ambicje zostać gitarą. Wszystko jest kwestią tego, kto i kiedy zrobił gitarę. Dlatego też spotkać można egzemplarze całkiem niezłe, na których całkiem wygodnie się gra, jak i egzemplarze nadające się dosłownie na opał, szczególnie po paru latach od sklepania. Jeśli się używa niewysezonowanego drewna do budowy instrumentu, tak czasem jest. Spotkać można również gitary robione ze sklejki - a co. Chcieć to móc.
Historia tego konkretnego egzemplarza będzie krótka i bez zaskakujących zwrotów akcji. Drugi właściciel kupił ją w komisie w 2005 r., po czym zaniósł do lutnika, który ponoć poprawił gryf i wyregulował mostek. W 2009 r. drugi właściciel wystawił ją na allegro, i stamtąd ją zabrałem płacąc 420 PLN wraz z wysyłką, nie chciało mi się dziubać i licytować polskim zwyczajem "w ostatniej chwili".

Sekcję zwłok czas zacząć.

Obrazek
(tu warto zwrócić uwagę nie na odprysk, ale na grubość lakieru)

Obrazek
(sympatyczne pęknięcie - dość stare)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
(zdaniem sprzedającego, to jest akcja strun ustawiona na 5 - 5,2 mm@24 próg)

Obrazek
(legendarne już malowanie a la Mensfeld)

Obrazek
(najprawdopodobniej odprysk lakieru - przynajmniej tak to słychać podczas opukiwania, zaś od wewnętrznej strony nie widać uszkodzeń)

Obrazek
(gryf tak jakby transplantowany z innego egzemplarza. Lub jakiś kretyn...)

Obrazek
(... zdjęcie celowo rozjaśnione)


Może trochę o elektryce:

Obrazek
(wg sprzedającego, jest to potencjometr typu Gibson, wart 11 PLN)

Obrazek
(opis jw., przy czym szumi i zwyczajnie nie działa jak trzeba, no ale jest nowy - wg sprzedającego ;p)

Z całego obwodu najlepiej działa... trójpozycyjny przełącznik. Oraz, po przylutowaniu, potencjometr ukazany na pierwszej focie. Humbuckery to najprawdopdoobniej jakaś polska produkcja - mam identycznie wyglądające w innej gitarze. Nie wiem, czy u Mensfelda nawijano pickupy. Wysoki poziom szumów.

Mostek i osprzęt

Obrazek

Obrazek

Mostek nieznanej produkcji. Osprzęt - klucze, blokada - Schallera, więc wysłałem do Schallera zapytanie, czy to ich dziecko. Klucze w zaskakująco dobrym stanie, generalnie jest to jedna z lepiej zachowanych części w całej gitarze. No, może poza tym jednym, niepolutowanym potencjometrem.

Gryf

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obwód wycinka@1 próg: 67 mm, @12: 80 mm.
Szerokość podstrunnicy @1 próg: 42 mm, @12: 50 mm, @24: 55 mm.

Obrazek
Rozmieszczenie strun; najgrubsza - 3mm na odcinku 1, 12 i 24 progu, najcieńsza - 3@1, 5@12, 6@24.

Obrazek
(równo nabite progi, część pierwsza)

Obrazek
(równo nabite progi, część druga)

Gryf wykonany z klonu i czymśtam pociągnięty. Podstrunnica - zdjąłem trochę farby na 24 progu, ale nie chcę strzelać. Pomalowana na jedyny akceptowalny w takich gitarach kolor, czyli... czarnobrązowy. O ile wiem, te gitary miały tak ufajdaną podstrunnicę już fabrycznie. Jednak jak można zauważyć na drugiej focie, farba/lakier jest dość miękka. Zwyczajnie schodzi. Czy drugi lub pierwszy właściciel sami to malowali, by uzyskać + 2 do szatana? Osobną kwestią jest obecność markerów. Czy ich zamalowywanie to zabieg celowy - cóż, to pozostanie tajemnicą. Jednak podwójny marker na 24 progu zwalił mnie z nóg.
Gryf jest bardzo wygodny. Progi nabite - jak widać, jednak w żadnym miejscu nie wystają poza gryf, co mogłoby kaleczyć dłoń. Gryf i związana z nim wygoda gry to największy atut tej gitary (oczywiście, prócz trv wyglądu).
Główka jest interesująca. Lefty? Niby nie. Ale lans jest ;p

Gitara jest wyważona i całkiem wygodna. Podczas gry w pozycji siedzącej nie "spływa" z grajka. Decha jest płaska - w sensie nie posiada większych frezowań np. z tyłu pod brzuszek, natomiast jest profilowana na krawędziach. Z czego jest wykonana - nie wiem, niewiele widać pod tym koszmarnym lakierem. Na odpryskach obecnych na kantach dechy widać jakieś drewno, jednak nie da się stwierdzić czy jest to sklejka.

Napisałem "recenzja", choć to bardziej opis. Tu nie ma co recenzować. Najbardziej interesującą kwestią jest jednak to, czy ten złom z opałem jest wart pieniędzy które zań zapłaciłem. Otóż nie. Piszę to w kontekście młodych gitarzystów, którzy chcą kupić coś przypominającego gitarę; a w szczególności tych, którzy muszą koniecznie kupić jakiegoś szatana, bo trendy, wejder i w ogóle. Takie gitary wymagają dodakowego nakładu pracy, co wiąże się albo z wiedzą, albo z kasą wykładaną na specjalistę. Natomiast jeżeli ktoś wie co robi - czemu nie, chociaż wypadałoby obmacać przed zakupem.
Zasadniczo gryf już jest wyregulowany, a elektryka w gitarze polutowana. W każdym razie, policzmy opłacalność tego interesu:

Cena ogółem: 420 PLN
- koszty transportu 53 PLN
--------------------------
Cena netto: 367 PLN
- dwie struny Rotosound (z gitarą) - 6 PLN
- pasek gitarowy, dość solidny - 30 PLN
- piecyk LDM GA 25W - 130 PLN
- pokrowiec Canto - 35 PLN
--------------------------
Cena gitary: 166 PLN


Koszty doprowadzenia tego do stanu używalności to ok. 5 PLN (potencjometr) + wolny czas. Oczywiście można zainwestować więcej. Problem jest tylko taki, że to tak, jakby tuningować Malucha. W sumie żaden element tej gitary, biorąc pod uwagę wykonanie oraz stan po tych przynajmniej dziesięciu latach od daty produkcji, nie jest wart wkładania w niego więcej jak 50 PLN (a i to jest rozrzutność).

Próbki dźwiękowe też bydo, może jutro.

Awatar użytkownika
October
Posty: 2215
Rejestracja: 09 maja 2007, 15:43
Lokalizacja: Pomerania

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: October » 09 sie 2009, 21:31

Fajna recenzja,

Jeszcze raz ponawiam apel o zebranie wszystkich recenzji i wrzucenie do jednego worka. Czy to będzie nowy dział czy przyklejony temat - sprawa w Waszych rękach.

Co do samego Mega, Twoja gitarka jest już mocno zajechana. Progi, akcja strun i ogólnie wykonanie to jest tragedia. Patrząc po samych zdjęciach nie wygląda to dobrze. Tak powinny wyglądać aukcje z tanimi gitarami. Może część by się zastanowiła "a może dozbieram".

Grałem na kilku Megach, były to średnie/słabe gitarki. Takie budżetówki. Dodam, że mając wybór między takim starymi polskimi weteranami (Megiem czy Zakiem) a nowszymi (Washburnem czy Cortem) celowałbym jednak w to drugie. Mimo, że Made in China to można trafić na całkiem sensowne budżetowe i nie tak zajechane wiosła. I nie mówię tego na podstawie opini z neta, tylko miałem już tego budżetowego shitu troche w łapach.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
shaman
Posty: 344
Rejestracja: 20 lis 2008, 21:26
Lokalizacja: Rooda Śl

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: shaman » 09 sie 2009, 22:14

Kolega z zespołu ma ok. 20 letniego mensfelda i jest w porządku (wygodny, brzmienie).
Tak jak napisał Mr. Ryleh mensfeldy customowe są przyzwoite i moge sie z tym w 100% zgodzić.

Tomek.G.J

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: Tomek.G.J » 09 sie 2009, 22:42

Ta brakująca śrubka regulacyjna może od starej suwmiarki lub cyrkla by pasowała :). Swoją drogą pamiętam na niektórych mensfeldach lakier się łuszczył , ale trafiały się i przyzwoite egzemplarze.

P.S. Można by za jakimś lokalnym warsztatem ślusarskim się rozejrzeć , mnie kiedyś cały most za piwo dorobili , dałem tylko pożyczony na wzór. :wink:

RadO
Posty: 3252
Rejestracja: 19 wrz 2007, 14:59

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: RadO » 09 sie 2009, 23:06

nie szkoda było ci kasy na to ^^
szukam dźwięków, jeszcze dużo pracy zanim je znajdę.

http://www.radomod.yoyo.pl

Awatar użytkownika
Maudus
Zasłużony
Posty: 1007
Rejestracja: 09 sie 2009, 17:19
Lokalizacja: Opole

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: Maudus » 10 sie 2009, 9:29

A czemu od razu szkoda kasy? Pewien basista kupił za około 300 zł stareeego Mayo na alledrogo, włożył w niego jeszcze z 400 i śmigał na nim przez parę lat w zespole... I bas był naprawdę dobry... Tak więc nieraz warto jest spróbować z tanią używką - może się bardzo opłacić.
Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie!

Awatar użytkownika
rzemon
Zasłużony
Posty: 2461
Rejestracja: 28 sty 2007, 20:59
Lokalizacja: Minsk Mazowiecki

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: rzemon » 10 sie 2009, 10:53

Mayo - tak. Mensfeldy - nie. Nie miałem jeszcze w łapach seryjnego Mensfelda, na którym dobrze by mi się grało. Za to z mayo w dobrym stanie można sporo wydusić.
Młodafoka of da jer.

Awatar użytkownika
mroku
Posty: 943
Rejestracja: 16 lut 2008, 20:06

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: mroku » 10 sie 2009, 11:52

Pamietam, w liceum kumpel mial takiego wlasnie MEGa, oczywiscie pod mostem zamontowal, jak szatan przykazal, SH-8, i podlaczal go pod MG100 ; )

Z kolei inny ziomek mial tez wlasnie MEGa czy Mensfelda, chyba jakiegos customa, gitara byla w wisniowym lakierze, miala wyscigowy gryf, jakies wlasne nawijane 2xHB i byla naprawde spoko. Z ksztaltu cos pomiedzy stratem a prs. Pamietam ze dal za nowke ok 1300zl, a to bylo chyba w 2001/2002 roku.
If it doesn't rock - it sucks.
[img]http://www.newvisionrecordings.co.uk/images/biography/pic_v_for_vendetta.jpg[/img]

Awatar użytkownika
rzemon
Zasłużony
Posty: 2461
Rejestracja: 28 sty 2007, 20:59
Lokalizacja: Minsk Mazowiecki

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: rzemon » 10 sie 2009, 11:58

Zestaw Mały Metal: Mayones KTM/Mensfeld Fingertip + Koda Death Metal + Laboga LR1. :twisted:
Młodafoka of da jer.

Rlyeh
Zasłużony
Posty: 3106
Rejestracja: 14 sie 2006, 17:37

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: Rlyeh » 10 sie 2009, 12:00

Spadaj... miałem identyczny sprzęt kiedyś ;)

Awatar użytkownika
mroku
Posty: 943
Rejestracja: 16 lut 2008, 20:06

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: mroku » 10 sie 2009, 12:02

Zestaw kumpla z pierwszej kapeli:

Mayones KTM + KODA Rocker + jakis LDM w domu kultury ;)
If it doesn't rock - it sucks.
[img]http://www.newvisionrecordings.co.uk/images/biography/pic_v_for_vendetta.jpg[/img]

Awatar użytkownika
rzemon
Zasłużony
Posty: 2461
Rejestracja: 28 sty 2007, 20:59
Lokalizacja: Minsk Mazowiecki

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: rzemon » 10 sie 2009, 12:11

He he. :twisted: Mój pierwszy zestaw: Musima LeadStar + Koda Thrash Metal + magnetofon szpulowy. :lol:
Młodafoka of da jer.

Tomek.G.J

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: Tomek.G.J » 10 sie 2009, 13:03

Mój pierwszy Jolka lub Alka ,hehe do dziś nie wiadomo bo literki były urwane , przester hand made by mój kolega i właśnie szpulowiec ZK140 :)
Ach i paczka z takim jajowatym głośnikiem , 10w,15ohm. :)

Rlyeh
Zasłużony
Posty: 3106
Rejestracja: 14 sie 2006, 17:37

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: Rlyeh » 12 sie 2009, 19:57

Pan Dr. Lars Bünning naisał mi że możliwe, ale tak czy inaczej nie produkują takich mostków od lat.

kryho
Posty: 1437
Rejestracja: 01 cze 2007, 12:55
Lokalizacja: she was drinking
Kontakt:

Re: [Recenzja] MEG Warrior

Post autor: kryho » 13 sie 2009, 18:09

Gwoli ścisłości - Maciej Mensfeld, nie Mateusz.
Miałem jego roboty kopię Ibaneza S, którą zamawiałem w 1997 roku. Bardzo fajnie była zrobiona, floyd shallera, pikapy Ibaneza V7,S1,V8...ale korpus był niedokładnie skopiowany, a mówiąc ściślej za gruby w porównaniu do oryginalnej Eski...
Obrazek
Obrazek
potem mi odbiło i zleciłem odchudzenie i przemalowanie korpusu i główki. Oraz, mój błąd, odchudzenie gryfu do wymiarów Wizzard, co się potem odbiło na głuchocie w niektórych pozycjach

Obrazek
Obrazek

więc ostatecznie zleciłem przemalowanie całości jeszcze raz- na blue :mrgreen: Mirek \Lootnick\ zrobił mi nowy gryf z mahoniu + podstrunnica klon quilt, którą potem odsprzedałem koledze Davqniu.
Obrazek
Obrazek

Gdzie obecnie przebywa tego nie wie nikt :shock: bo ponoć znowu poszła w magiczny świat leworęcznych... :gitara:
telewizor Beco 28', suszarka Super Dryer 1800, golarka Braun, telefon LG cookie, pralka Ardo A600X, lodówka Mastercook, rowery Merida Matts Sport 300, Merida Speeder T3, Amulet Route 35

http://www.myspace.com/kryho
http://www.youtube.com/user/kryho

ODPOWIEDZ